Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Category Archives: RPG

Nie taka nauka straszna, jaką ją śpiewają

Kiedy zaczynałem studia na fizyce technicznej, znalazłem sobie niespodziewane źródło frajdy. Większość ludzi, gdy słyszała o kierunku na którym studiuje reagowała lekkim przestrachem. I wtedy, i teraz raczej wyglądałem na geeka – naukowca niż na rozrywkowego studenta. Jeśli dodać do tego klasyczny efekt „nikt nie lubi fizyki w szkole średniej”, mój krąg znajomych nie był specjalnie duży. Specjalnie mi to nie przeszkadzało, bo miałem więcej czasu na bieganie po lesie i planowanie załogowych misji kosmicznych.

Chociaż dalej lubię turystykę górską i warianty koniunkcyjne, powszechna opinia o nauce zaczęła mi ostatnio troszkę przeszkadzać w kontakcie z niektórymi ludźmi. Jednym z nich był dyskutant z netu (ksywa Bohomaz [1]), drugim wykładowca politologii (Gigi Rogerro [2]). Z oboma rozmawiałem na temat roli badań naukowych w polityce i gospodarce. Obaj mieli ten sam problem, bo generalnie niespecjalnie wiedzieli jak działają badania naukowe w dziedzinach stosowanych. Oczywiście obu nie przeszkadzało to w dyskusji.

Chociaż moja wiedza nie jest dużo większa, miałem problemy z dogadaniem się z nimi. Znam raptem kilka labów i kilkadziesiąt osób pracujących na różnych etapach badań, ale, nawet przy mojej skromnej wiedzy, proces badawczy jest bardziej skomplikowany niż w potocznych wyobrażeniach. Nie chodzi nawet o złożoność konkretnych problemów badawczych, ale raczej o wielość etapów na drodze od teorii przez wynalazek do wdrożenia produktu. Ponieważ w mediach mało mówi się o praktyce nauki, podstawy wiedzy o badaniach mogą przydać się też miłośnikom SF.

Ci którzy wiedzą o tych rzeczach więcej ode mnie  raczej nie piszą notek blogowych. Ten wpis stanowi więc próbę przekazania mojego podejścia do historii odkryć naukowych. W drugiej części napiszę o tym na dlaczego podział na teorię i praktykę jest kulawy poznawczo. W trzeciej – o realiach pracy w moim labie. Prywatnie dedykuję ten wpis dwóm prawie-znajomym biochemiczkom: Jednej z życzeniami odpływu kataru, drugiej z życzeniami przypływu natchnienia [3]. Czytaj więcej

Reklamy

Avangarda 007 – wrażenia

Odrobinkę dłuższy weekend spędziłem na Avangardzie, czyli na warszawskim spotkaniu miłośników fantastyki i okolic. W tym wpisie chciałbym podsumować moje wrażenia związane z konwentem i moje uwagi co do organizacji całej imprezy. Oprócz relacji, przygotowałem też dla Was możliwość ściągnięcia materiałów związanych z moimi prelekcjami.

Zanim zacznę, podkreślę jeszcze raz, że jestem wdzięczny całej ekipie za zorganizowanie konwentu. A007, pomimo swoich wad i pewnej dezynwoltury, stała na przyzwoitym poziomie. Wystarczającym, abym nie żałował wyjazdu. Czytaj więcej

Moja Avangarda

Na tegoroczną Avangardę przygotowuję cztery punkty programu. Wyjątkowo występuję bez Żony, ale subskrypcje na nocne jedynki w Monastyr są już zamknięte. Zamiast tego zapraszam na prelekcje: Czytaj więcej

Drzwi do lasu

W zeszłym tygodniu zakończyła się jedna z moich najdłuższych kampanii. Zaczęła się 15 lat temu (dokładnie w lutym 1996 roku), gdy zostałem przyjęty w poczet członków 36. Gdyńskiej Drużyny Harcerzy. Podliczając czas spędzony pod gołym niebem wyszło mi, że spędziłem w lesie jakieś dwa lata. I, mówiąc „w lesie”, mam na myśli raczej szałas niż schronisko. W porównaniu z moimi bardziej puszczańskimi kolegami to stosunkowo niewiele. W porównaniu z przeciętnym erpegowcem to całkiem sporo.

Czytaj więcej

Szaniec zimowy

Od poprzedniego przeglądu nowości książkowych minęło trochę czasu, więc najwyższa pora nadrobić zaległości. Z tego samego powodu pozwolę sobie pominąć fajerwerki dowcipu i przejść do omówienia nowych zakupów. Tradycyjnie, gdyby jakakolwiek pozycja Was zainteresowała, śmiało pytajcie. Czytaj więcej

Tysiąclatka detektywów

Nie da się ukryć, że estetyka XIX wieku wróciła do łask. Ponieważ nie przepadam za egotykami, nie zamierzam wspominać o Holmesie lub Dorianie Greyu. Ani bójki na pięści, ani dyskusje-o-naturze-życia nie poruszają strun mej samczej duszy. W chwilach wolnych od polowań na mamuty[1], zdecydowanie bardziej wolę cieszyć się z nowej ekranizacji Emmy lub polskiej edycji Północ-Południe[2].

Niestety w naszych czasach, facet, aby mógł być Facetem Prawdziwym, nie może wyłącznie czytać o historii mody epoki regencji. Jak już wspominałem w poprzednim wpisie, naturalnym następstwem zainteresowania damską bielizną, jest lektura książek Jurgena Thorwalda. Czytaj więcej

Prawda jest nierealistyczna

Prawda jest dziwniejsza od fikcji, bo fikcja musi być prawdopodobna.

Mark Twain

Jednym z moich ulubionych mitów erpegowych jest teza o tym, że erpegi rozwijają wyobraźnię. Im dłużej gram i czytam scenariusze, tym mniej widzę w nich oryginalnych wątków lub choćby smaczków.

Jednym z przejawów braku wyobraźni są nieustające kłótnie o realizm. Prawdziwy erpegowiec, niczym młody tryk, musi ustawicznie ścierać swoje ego z innymi. Klasycznym polem bitwy są dyskusje na temat militariów. Bo każdy „prawdziwy erpegowiec” potrafi w środku nocy, z pamięci podać ewolucję głowni w mieczach etruskich (włącznie z kompletem datowań C-14). A nuż w okolicy tej nocy przechodzi samica… Czytaj więcej