Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Category Archives: kultura

Półka na nowy rok

MojeW grudniu skończyłem dużą fuchę związaną z opakowaniami do żywności i jajkami. Fucha dotyczyła badania właściwości materiałów, które można wyprodukować z resztek organicznych. Tak to już jest w tym kraju, doktorat robię z nanostruktur polipropylen/montmorylonit ale na przyjemności zarabiam badaniem high-techowych foremek do jajek.  Zapraszam więc do lektury opisu stosiku książkowego ufundowanego przez krajowy przemysł opakowań spożywczych.

W dzisiejszym odcinku będzie głównie o podręcznikach akademickich i różnych kawałkach z historii fizyki i techniki, ale znalazło się też miejsce na kilka książek marynistycznych. Read more of this post

Modernizacje Ziemkiewicza

Przy okazji flejma Wildstein-Ziemkiewicz wrzucam mój starszy tekst. Przyszedł mi do głowy przy okazji dyskusji u WO. Niestety redakcja Krytyki Politycznej uznała, że jest on zbyt radykalny. Enjoy!

Read more of this post

Mundur harcerski, sukienka bibliotekarki i lewicowa praca organiczna

Jeszcze jako młody instruktor harcerski szczerze wierzyłem w pracę organiczną. Kursy zuchmistrzowskie, które prowadziłem zawsze kończyły się jakimś festynem dla dzieci z gmin niedaleko miejsca kursu. W ramach takiej imprezy kandydaci pokazywali czy potrafią animować zabawę z dziećmi, tłumaczyć zasady i koordynować całość. Podejście akcyjne ma oczywiście swoje wady. Read more of this post

Modernizacja romantyczności

FrankensteinFajną sztukę wczoraj widziałem. Znaczy transmisję „Frankensteina” z przedstawienia w brytyjskim National Theatre.  Naukowca grał Benedict Cumberbatch, Stworzenie – Johny Lee Miller. Ten wpis miał być tylko komciem u Ninedin, ale jak zwykle wyszła z tego recenzja.

Ja mam kłopot z F., bo bliżej mi do figury naukowca. Tym bardziej, im bardziej ktoś sugeruje mi, że F. to genesis modernizmu (jakiego modernizmu, jak F. jest tak samo naiwnie naukowy co Faustus). Zakończenie, idące w stronę Ogólnej Metafory Nauki wzmacnia to wrażenie. Nauka jako Uroboros niszczenia / ratowania świata to dobra puenta Frankensteina. W przedstawieniu Boyle’a udało się to pokazać bardziej metaforycznie (czyli bardziej aktualnie) niż w książce.

Mniej krytycznie niż Ninedin oceniam Naukowca. To żaden potwór, tylko zwyczajny kaleka emocjonalny. W kilku scenach próbuje jakoś ułożyć sobie życie z ludźmi, ale socjalizacja go zwyczajnie nudzi. Widzę go zwyczajnie jako równie kalekiego emocjonalnie co Stworzenie. Nie widzę w tym specjalnej pogardy dla ludzi, tylko zajęcie się własnymi sprawami. Ale Ys. mówi, że też tak czasem odnoszę się do ludzi nie znających ostatniego numeru Nature, więc mogę się mylić (buahahaha). Teza o tym, że prawdziwym potworem jest wyłącznie naukowiec jest zbyt łatwa. Relatywizm swoją drogą, stworzenie zabiło kilkoro ludzi, a Frankenstein ponosi co najwyżej częściową odpowiedzialność z cierpienie swojego dzieła. Boyle nie rozgrzesza tak łatwo ani Dzieła, ani Stwórcy, bo dobry reżyser unika banalnych odpowiedzi. Read more of this post

Bozon idzie do szkoły

Po ostatnim odkryciu CERN i CMS było mi dość głupio. Jako polimerowiec nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat fizyki cząstek elementarnych, ale i tak czułem radość z odkrycia kolegów z CERN/CMS. Oczywiście cieszę się też z sukcesów biologów i chemików, ale w CERN mam jednak więcej znajomych niż w CDC czy IUPAC. Odmian fizyków jest z grubsza tyle samo co odmian fizyki.

Odkrycie w CERN zbiega się z wyrzuceniem teorii względności z podstawy programowej z fizyki. Niestety fizyka w polskich szkołach słabo odpowiada fizyce uprawianej w CERN. Read more of this post

Całe dane w ręce mas

Michał Gauza podrzucił mi podręcznik dziennikarstwa opartego na analizie danych. Duża liczba informacji wymaga umiejętności ich selekcji i analizy. Z drugiej strony pisanie w oparciu o dane wymaga innego warsztatu niż pisanie oparte na emocjach. Guardian, Financial Times  czy BBC stosowały to narzędzie z różnymi skutkami. Guardian zestawił dane o zamieszkach z raportami pomocy społecznej, pokazując, że zamieszki wybuchały w ubogich dzielnicach (sama gazeta utrzymuje dział poświęcony tej odmianie dziennikarstwa). Financial Times przez 7 miesięcy analizował fundusze strukturalne UE. BBC wzięło na warsztat dane nt. wypadków drogowych.Więcej studiów przypadków znajdziecie tutaj.

Z finansowego punktu widzenia to piękna donkiszoteria, godna następców Murrowa, Bernsteina i Woodwarda – absolutnie bezsensowna z punktu widzenia finansowego, ale poprawiająca chociaż trochę świat, w którym żyjemy. Michał też dołożył swoją cegiełkę, pokazując, że konsultant UMŁ był w przeszłości lobbystą koncernu startującego w przetargu. W kraju, gdzie kawałek zamazanej taśmy wystarcza na udowodnienie spisku to spory postęp. W Polsce tematyką statystyki obywatelskiej zajmuje się też Przemysław Biecek z fundacji Smarter Poland. Read more of this post

Zmiana kursu

Przepraszam za dłuższe milczenie. Przyczyną były inne prace publicystyczne i otwarcie przewodu doktorskiego. Ponieważ moje zainteresowania nieco ewoluowały (w stronę edukacji i praktycznego zastosowania gier), Kriegspiel nieco zmienia kurs. Będzie trochę więcej tekstów o edukacji a trochę mniej raportów z sesji. Erpegi i planszówki nie znikną z łamów bloga, ale na razie muszę od nich odpocząć.

Portal Krytyka Politycznej nie jest ostatecznie zainteresowany tekstami na temat edukacji (w szczególności przyrodniczej), więc teksty pójdą na bloga. Teksty są pisane z punktu widzenia praktykującego techno-/socjal-demokraty, więc czujcie się ostrzeżeni. Chciałbym pisać o fajnych źródłach informacji na temat edukacji i dobrych praktykach. Read more of this post

Gramy na serio

Zapraszam Czytelników na prelekcję poświęconą zastosowaniu gier w praktyce edukacyjnej i społecznej.

Prelekcja stanowi rozwinięcie i systematyzację materiału prezentowanego przez Ys i mnie na konwentach. Darujcie sobie flejm polityczny (będę ciął równo z trawą), bo staramy się pokazać gry prezentujące różne stanowiska ideowe (od historiografii IPN aż po zagadnienia praw człowieka w/g Amnesty International i Oxfam). Zamiast flejmować, przyjdźcie i pokażcie Wasze doświadczenia i pomysły.

Jak uratować świat, Palestynę i małe pandy bez ruszania się z domu?

Świetlica Krytyki Politycznej w Łodzi i Koło Naukowe Badaczy Gier UŁ zapraszają na cykl pokazów prezentujących współczesne edukacyjne gry komputerowe i planszowe. Pokazy są bezpłatne i mają formułę otwartą, kierowaną zarówno do nauczycieli, jak i do uczniów lub miłośników gier. Spotkanie poprowadzą Marcin Zaród i Kamil Jędrasiak, którzy starali się wybrać gry mniej znane, bezpłatne i łatwe do zastosowania w realiach polskiej szkoły.

Pierwsze spotkanie odbędzie się we wtorek 17 stycznia o godzinie 18.00 w Świetlicy KP w Łodzi (ul. Piotrkowska 101). Prezentowane będą tytuły wspierające edukację obywatelską, ekologiczną i historyczną. Od prostych gier na godzinę aż po wielowymiarowe symulacje globalnych problemów. prelekcja połączona z dyskusją i prezentacją wybranych tytułów.

Nie taka nauka straszna, jaką ją śpiewają

Kiedy zaczynałem studia na fizyce technicznej, znalazłem sobie niespodziewane źródło frajdy. Większość ludzi, gdy słyszała o kierunku na którym studiuje reagowała lekkim przestrachem. I wtedy, i teraz raczej wyglądałem na geeka – naukowca niż na rozrywkowego studenta. Jeśli dodać do tego klasyczny efekt „nikt nie lubi fizyki w szkole średniej”, mój krąg znajomych nie był specjalnie duży. Specjalnie mi to nie przeszkadzało, bo miałem więcej czasu na bieganie po lesie i planowanie załogowych misji kosmicznych.

Chociaż dalej lubię turystykę górską i warianty koniunkcyjne, powszechna opinia o nauce zaczęła mi ostatnio troszkę przeszkadzać w kontakcie z niektórymi ludźmi. Jednym z nich był dyskutant z netu (ksywa Bohomaz [1]), drugim wykładowca politologii (Gigi Rogerro [2]). Z oboma rozmawiałem na temat roli badań naukowych w polityce i gospodarce. Obaj mieli ten sam problem, bo generalnie niespecjalnie wiedzieli jak działają badania naukowe w dziedzinach stosowanych. Oczywiście obu nie przeszkadzało to w dyskusji.

Chociaż moja wiedza nie jest dużo większa, miałem problemy z dogadaniem się z nimi. Znam raptem kilka labów i kilkadziesiąt osób pracujących na różnych etapach badań, ale, nawet przy mojej skromnej wiedzy, proces badawczy jest bardziej skomplikowany niż w potocznych wyobrażeniach. Nie chodzi nawet o złożoność konkretnych problemów badawczych, ale raczej o wielość etapów na drodze od teorii przez wynalazek do wdrożenia produktu. Ponieważ w mediach mało mówi się o praktyce nauki, podstawy wiedzy o badaniach mogą przydać się też miłośnikom SF.

Ci którzy wiedzą o tych rzeczach więcej ode mnie  raczej nie piszą notek blogowych. Ten wpis stanowi więc próbę przekazania mojego podejścia do historii odkryć naukowych. W drugiej części napiszę o tym na dlaczego podział na teorię i praktykę jest kulawy poznawczo. W trzeciej – o realiach pracy w moim labie. Prywatnie dedykuję ten wpis dwóm prawie-znajomym biochemiczkom: Jednej z życzeniami odpływu kataru, drugiej z życzeniami przypływu natchnienia [3]. Read more of this post

Matribus detestata

Istnieje kilka różnych sposobów pisania o historii. Można skupiać się na relacjach głównych bohaterów wydarzeń, czerpiąc przy tym z literatury biograficznej. Można próbować dokonywać szerszych syntez, szukać podobnych mechanizmów w pozornie odległych epokach. Można też pisać o wielkiej historii widzianej z punktu widzenia wspomnień szeregowych uczestników wydarzeń.

Niezależnie od obranego podejścia, literatura dotycząca drugiej wojny światowej zdominowana są przez autorów anglojęzycznych. Angielska szkoła pisania o historii, oprócz oczywistego zabarwienia narodowego, silnie opiera się bezpośrednio na biografiach kluczowych postaci. Niezłym przykładem są książki Corneliusa Ryana czy Anthony’ego Beevora. Obaj stworzyli klasyczne pozycje związane odpowiednio z frontem zachodnim i wschodnim. Read more of this post