Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Category Archives: książki

Półka na nowy rok

MojeW grudniu skończyłem dużą fuchę związaną z opakowaniami do żywności i jajkami. Fucha dotyczyła badania właściwości materiałów, które można wyprodukować z resztek organicznych. Tak to już jest w tym kraju, doktorat robię z nanostruktur polipropylen/montmorylonit ale na przyjemności zarabiam badaniem high-techowych foremek do jajek.  Zapraszam więc do lektury opisu stosiku książkowego ufundowanego przez krajowy przemysł opakowań spożywczych.

W dzisiejszym odcinku będzie głównie o podręcznikach akademickich i różnych kawałkach z historii fizyki i techniki, ale znalazło się też miejsce na kilka książek marynistycznych. Czytaj więcej

Reklamy

Łydką, głową, łopatą

Każde z polskich miast ma jakąś historię związaną z końcem drugiej wojny światowej. Jak to się stało, że Gdynia nie powtórzyła losów Wrocławia albo Warszawy?
Czytaj więcej

Poliopolityka

Heksy są jednym z symboli, które powodują u mnie łagodne szaleństwo. Z jednej strony są symbolem planszówek wojennych (i mojego okresu dziennikarstwa planszówkowego), z drugiej przypominają cząsteczkę benzenu. Resztki matematyka dodają też coś o figurach foremnych, ale zaraz potem włącza się fizyk i przypomina o strukturach hcp (struktura gęstego upakowania w kryształach). Od momentu kiedy zobaczyłem heksy na zdjęciu polio moja głowa będzie musiała jeszcze pomieścić ścinek wirusologa. Czytaj więcej

Liczenie owiec

W marcu tysiące cierpiały za miliony. Jak co trzy lata polscy uczniowie brali udział w międzynarodowym badaniu edukacyjnym. Jak co trzy lata żadna z redakcji nie zdecydowała się na artykuł na ten temat. Jak co trzy lata nasza dyskusja o edukacji sprowadza się do wymiany prywatnych opinii. W efekcie w 2015 roku będziemy w tym samym punkcie dyskusji co obecnie.

Programme for International Student Assessment (PISA) to międzynarodowe badanie edukacyjne badające rozumienie czytanego tekstu, umiejętności matematyczne i wnioskowanie w naukach przyrodniczych (przykłady testów z poprzednich lat ). Powstało w 1997 roku pod kierunkiem OECD; Polska weszła do projektu trzy lata później. Każda edycja ma rozszerzony kwestionariusz związany z jedną z trzech dziedzin. W 2012 roku będzie to matematyka – dziedzina, w której polskie szkolnictwo wypada najsłabiej. Czytaj więcej

Trzecią nóżkę bardziej

W każdej dziedzinie jest tak, że stopień dostrzeganych komplikacji zależy od stopnia zaangażowania. Z punktu widzenia człowieka niezajmującego się naukami technicznymi podział na teorię i praktykę może wydawać się naturalny. Z punktu widzenia naukowca (gdzieś pomiędzy laboratorium a wdrożeniem) sprawa jest dużo bardziej złożona. To co wygląda na sensowne pomysły, przekute na szczegóły zaczyna pokazywać pewne braki.

Pomiędzy laboratorium a fabryką leżą badania wdrożeniowe, dość często pomijane w dyskusjach na temat nauki. Tymczasem w naukach przyrodnicznych, prace wdrożeniowe mogą stymulować rozwój teorii równie skutecznie co prace laboratoryjne. Problemy, które łatwo przeoczyć w probówce stają się widoczne w dużych zbiornikach reaktorów chemicznych.

W poniższym wpisie skoncentruję się na relacjach pomiędzy teorią, praktyką a wdrożeniem, w szczególności w zakresie nauki o polimerach. Czytaj więcej

Nie taka nauka straszna, jaką ją śpiewają

Kiedy zaczynałem studia na fizyce technicznej, znalazłem sobie niespodziewane źródło frajdy. Większość ludzi, gdy słyszała o kierunku na którym studiuje reagowała lekkim przestrachem. I wtedy, i teraz raczej wyglądałem na geeka – naukowca niż na rozrywkowego studenta. Jeśli dodać do tego klasyczny efekt „nikt nie lubi fizyki w szkole średniej”, mój krąg znajomych nie był specjalnie duży. Specjalnie mi to nie przeszkadzało, bo miałem więcej czasu na bieganie po lesie i planowanie załogowych misji kosmicznych.

Chociaż dalej lubię turystykę górską i warianty koniunkcyjne, powszechna opinia o nauce zaczęła mi ostatnio troszkę przeszkadzać w kontakcie z niektórymi ludźmi. Jednym z nich był dyskutant z netu (ksywa Bohomaz [1]), drugim wykładowca politologii (Gigi Rogerro [2]). Z oboma rozmawiałem na temat roli badań naukowych w polityce i gospodarce. Obaj mieli ten sam problem, bo generalnie niespecjalnie wiedzieli jak działają badania naukowe w dziedzinach stosowanych. Oczywiście obu nie przeszkadzało to w dyskusji.

Chociaż moja wiedza nie jest dużo większa, miałem problemy z dogadaniem się z nimi. Znam raptem kilka labów i kilkadziesiąt osób pracujących na różnych etapach badań, ale, nawet przy mojej skromnej wiedzy, proces badawczy jest bardziej skomplikowany niż w potocznych wyobrażeniach. Nie chodzi nawet o złożoność konkretnych problemów badawczych, ale raczej o wielość etapów na drodze od teorii przez wynalazek do wdrożenia produktu. Ponieważ w mediach mało mówi się o praktyce nauki, podstawy wiedzy o badaniach mogą przydać się też miłośnikom SF.

Ci którzy wiedzą o tych rzeczach więcej ode mnie  raczej nie piszą notek blogowych. Ten wpis stanowi więc próbę przekazania mojego podejścia do historii odkryć naukowych. W drugiej części napiszę o tym na dlaczego podział na teorię i praktykę jest kulawy poznawczo. W trzeciej – o realiach pracy w moim labie. Prywatnie dedykuję ten wpis dwóm prawie-znajomym biochemiczkom: Jednej z życzeniami odpływu kataru, drugiej z życzeniami przypływu natchnienia [3]. Czytaj więcej

Matribus detestata

Istnieje kilka różnych sposobów pisania o historii. Można skupiać się na relacjach głównych bohaterów wydarzeń, czerpiąc przy tym z literatury biograficznej. Można próbować dokonywać szerszych syntez, szukać podobnych mechanizmów w pozornie odległych epokach. Można też pisać o wielkiej historii widzianej z punktu widzenia wspomnień szeregowych uczestników wydarzeń.

Niezależnie od obranego podejścia, literatura dotycząca drugiej wojny światowej zdominowana są przez autorów anglojęzycznych. Angielska szkoła pisania o historii, oprócz oczywistego zabarwienia narodowego, silnie opiera się bezpośrednio na biografiach kluczowych postaci. Niezłym przykładem są książki Corneliusa Ryana czy Anthony’ego Beevora. Obaj stworzyli klasyczne pozycje związane odpowiednio z frontem zachodnim i wschodnim. Czytaj więcej

Gdzie przykazań brak dziesięciu

Z okazji urlopu proponuję odrobinę klasycznej poezji hedonistyczno-nostalgicznej, wykorzystując jednocześnie ostatnie chwile nieobecności Żony. Czytaj więcej

Avangarda 007 – wrażenia

Odrobinkę dłuższy weekend spędziłem na Avangardzie, czyli na warszawskim spotkaniu miłośników fantastyki i okolic. W tym wpisie chciałbym podsumować moje wrażenia związane z konwentem i moje uwagi co do organizacji całej imprezy. Oprócz relacji, przygotowałem też dla Was możliwość ściągnięcia materiałów związanych z moimi prelekcjami.

Zanim zacznę, podkreślę jeszcze raz, że jestem wdzięczny całej ekipie za zorganizowanie konwentu. A007, pomimo swoich wad i pewnej dezynwoltury, stała na przyzwoitym poziomie. Wystarczającym, abym nie żałował wyjazdu. Czytaj więcej

Oczy kociaka

Wrzesień 1940 roku. Bitwa o Anglię powoli dogasa. Wyczerpana po poprzednich porażkach Luftwaffe przechodzi na system nalotów nocnych. RAF rozpoczyna program rozwoju myśliwców nocnych, który ostatecznie doprowadzi do powstania współczesnej awioniki.  Tymczasem, w 1940 roku, jedynym środkiem rozpoznania, który ma do dyspozycji pilot są „kocie oczy”.

Zapraszam do lektury krótkiej relacji z rozgrywki w planszówkę Nightfighter. W księżycową, jasną noc: samotny Hurricane z 17. dyonu kontra trzy He-111H z KG 100. Czytaj więcej