Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Piątkowa matematyka

Na potrzeby dyskusji edukacyjnych zrobiłem szybką kalkulację kosztów w zakresie styku polityki społecznej i edukacyjnej. W Łodzi w wielu trudniejszych obszarach na jednego pracownika socjalnego przypada nawet kilkadziesiąt rodzin. Dziedziczenie biedy jest niestety zjawiskiem dobrze opisanym przez mądrzejszych ode mnie.

Z drugiej strony wiadomo, że polityka społeczno-edukacyjna adresowana do dzieci jest łatwiejsza niż programy dla dorosłych. Łatwiej przerwać łańcuch biedy dopóki jeszcze nie zamknęły się wszystkie ogniwa (np. alkoholizm, bezrobocie, przestępczość, problemy edukacyjne, problemy zdrowotne). Każde z tych zjawisk ma swoją specyfikę i metody zaradcze, problemem jest ich dobór i wdrożenie.

W przypadku Łodzi problemem jest to, że pomoc społeczna nie zawsze przenika się z edukacją. Przykładowo wielu nauczycieli pracujących w „trudnych środowiskach” nie zna kontaktu do odpowiednich poradni, pracowników socjalnych i MOPS. W Łodzi jedynie 16% szkół ma wsparcie któregokolwiek specjalisty (psycholog, pedagog, logopeda, pracownik socjalny). Źródło – Polityka Rozwoju Edukacji w Łodzi str. 14.  Wbrew pozorom specjaliści ci nie są wymienni i nie zawsze zastąpią np. pracownika socjalnego, znającego uwarunkowania rodzinne i MOPSowe.

W Polsce mamy ok. 30 tysięcy szkół (14 tys podstawówek, 7,5 tys gimnazjów, 8 tys. szkół średnich).  Nie każda z nich potrzebuje kontaktu z pomocą społeczną, ale załóżmy, że potrzebujemy 20 tys. etatów pracowników socjalnych specjalizujących się w pracy z dziećmi.

Załóżmy, że pracownik socjalny zarabia 2000 złotych na rękę. Koszt etatu wynosi wtedy ok. 3000 złotych. Liczmy 4000, bo trzeba opłacić miejsce pracy, wkład własny do programów pomocowych i jakieś drobiazgi do pracy codziennej. Dorzućmy jeszcze 1000 zł / m-c na szkolenie, wyjątkowe programy pomocowe i inne ekstrawagancje takie jak np. komputer. W sumie niech będzie 5000 złotych / pracownika.

Za te pieniądze oczekuję od tych pracowników codziennych dyżurów w szkole, tworzenia pomostu między strukturami edukacji a pomocy społecznej, profilaktyki agresji, wsparcia pedagoga w pracy ze złożonymi przypadkami (dysleksja, agresja czy uzależnienia  i syndrom DDA dość często są sprzężone). To byłby taki „socjalnik pierwszego kontaktu” – który wiedziałby np. gdzie w danym mieście znaleźć dobrą terapię agresji albo która z placówek odwykowych ma w ofercie pracę z dziećmi. Nie musi nawet robić pełnej terapii (poza np. terapią środowiskową w klasie, gdzie doszło do znęcania się), wystarczy tylko, aby był na miejscu i reagował na życie szkoły. Taki pracownik idealnie też pasuje do współpracy z policją, bo służby społeczne mają na ogół większy kontakt z dzielnicowymi niż struktury edukacyjne. Celowo nie wpisuję zbyt wielu konkretnych obowiązków, bo taki pracownik powinien mieć swobodę działania.

Łączny koszt programu „Pracownik socjalny w każdej szkole” to ok. 100 mln złotych (jest błąd, patrz edit). Tyle co stadion Widzewa, ale stadion musi być. Niestety,  stadion narodowy i jedno F-16 przerobiłem już na zakupy do szkolnych pracowni.

Na szczęście władze Krakowa planują Olimpiadę Zimową. Igrzyska w Vancouver w 2010 kosztowały Kanadę (to taki biedny kraj) ok. 2-6 mld dolarów (zależy jak liczyć). Ale w Kanadzie wszystko jest drogie, więc zróbmy to tanio, jak na Europę Wschodną przystało.

Łups. Igrzyska w Soczi minęły 6 mld USD i gładko mkną w kierunku 50 mld USD.

Ale Kraków to nie Rosja, załóżmy, że zrobią to dwa razy taniej niż w Kanadzie (czyli najtaniej w dziejach – „I dare You Centusie”) i zamkniemy się w 1 mld dolarów. Czyli koło 3 mld złotych.

Czy już wiecie dlaczego przez najbliższe 30 lat nie ma co liczyć na szkolnych pracowników socjalnych, pomoc pedagogiczną i inne narzędzia przerywania łańcucha biedy. ZA POŁOWĘ minimalnych kosztów Igrzysk możemy utrzymywać taki system przez PIĘTNAŚCIE LAT.

Wiele z dzisiejszych programów pomocowych można by realizować skuteczniej, gdyby tylko MOPSy miały lepszy kontakt ze szkołami. Sprzężenie asystentów rodzinnych (na nich chyba znajdę kasę w Afganistanie, tam też RP wsypała koło 2 mld złotych) ze Szkolnym Pracownikiem Socjalnym (SPS – nawet ładny skrót) daje też dopałkę pedagogom i nauczycielom (bo mają mniej obowiązków socjalnych i więcej czasu na swoje specjalności). Zwróćcie też uwagę na to, że pracownicy socjalni jedzą i mieszkają w swoich gminach a nie w Szwajcarii (MKOL), Austrii (Strabag) czy Szwecji (Skanska).

EDIT: Tomek Kluk zwrócił mi uwagę na brak mnożenia przez 12 miesięcy. W takim razie – w ramach cięć – ograniczamy wsparcie do połowy szkół podstawowych (7 tysięcy pełnych etatów) i ograniczamy koszt do 4 tys/ osobę. Wychodzi wtedy koło 340 mln / rok. Olimpiada oznacza już tylko 8 lat takiego programu socjalnego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: