Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Mundur harcerski, sukienka bibliotekarki i lewicowa praca organiczna

Jeszcze jako młody instruktor harcerski szczerze wierzyłem w pracę organiczną. Kursy zuchmistrzowskie, które prowadziłem zawsze kończyły się jakimś festynem dla dzieci z gmin niedaleko miejsca kursu. W ramach takiej imprezy kandydaci pokazywali czy potrafią animować zabawę z dziećmi, tłumaczyć zasady i koordynować całość. Podejście akcyjne ma oczywiście swoje wady. Jednodniowy egzamin to trochę za mało, aby ocenić zdolność do całorocznej pracy wychowawczej, ale i tak lepsze to niż nic. Sukienka młodej bibliotekarki z Woli Raniżowskiej to jedno z tych wspomnień erotycznych, które sprawiają, że prawicowi instruktorzy harcerscy zmieniają się w lewicowych społeczników.

Na studiach dorabiałem w bardzo podobny sposób. Razem z kilkorgiem fizyków i matematyków jeździliśmy po małych wsiach w Pomorskiem, organizując tam lokalne festiwale nauki. Robiliśmy jakieś konkursy zadaniowe, pokazy eksperymentów czy dyskusje o fizyce Małysza. Dzięki finansowaniu z UE program był bardziej rozbudowany. Oprócz pojedynczych wyjazdów, pracowaliśmy nad konkursami zadaniowymi, szkoleniem nauczycieli czy półkoloniami w laboratoriach (szczegóły w linku).

Można zmienić organizację, ale nie można zmienić podejścia. W 2012 roku, tym razem pod egidą Krytyki Politycznej, współorganizowałem warsztaty w małych miejscowościach w województwie łódzkim. Projekt nazywał się „Boom kultury”, ale nie byłbym sobą gdybym nie przemycił do niego planszówek logicznych i panelu edukacyjnego. Przez przypadek poznałem też ludowy klub kolarski i zobaczyłem jak jeden telefon potrafi zniszczyć miesiące ustaleń. Broszurę podsumowującą projekt znajdziecie tutaj.

Każde z tych wydarzeń uważam za istotną część mojej biografii. Chwila zerknięcia na perspektywę małej miejscowości bardzo zmienia myślenie o Polsce i lewicy. Kiedy słyszę o likwidacji bibliotek wiejskich, to widzę bibliotekę w Woli Raniżowskiej pod Lublinem, gdzie po raz pierwszy czytałem Huxleya w przerwie egzaminu na zuchmistrza. Kiedy słyszę o likwidacji szkół, to widzę klasę w Stężycy, gdzie prowadziłem moje najlepsze pokazy z elektrostatyki. Kiedy ktoś mówi o cięciach w kulturze, to martwię się o bibliotekę gminną w Sławnie, bo widzę planszówki, które tam zostawiłem.

Wiem, że mieszkańcy i mieszkanki Woli Raniżowskiej, Stężycy, Sławna, Kutna i Sieradza mają te same potrzeby kulturowe co mieszkańcy Łodzi czy Wrocławia. Bywają mniej zblazowani. Miewają mniej pieniędzy lub więcej problemów.  Ale Polska nie będzie nowoczesna tak długo, dopóki najfajniejsze nowinki kulturowe i edukacyjne nie dotrą do najmniejszych bibliotek, szkół i ośrodków kultury. Tam pracują kumaci ludzie, trzeba im tylko dać trochę środków i traktować jako partnerów do wymiany wiedzy.

2 responses to “Mundur harcerski, sukienka bibliotekarki i lewicowa praca organiczna

  1. Z. 7 Styczeń 2013 o 14:35

    Napiszesz coś więcej o „jednym telefonie”? Bo zabrzmiało intrygująco.

  2. Ezechiel 7 Styczeń 2013 o 14:42

    Niespecjalnie mogę, bo nie chcę, aby osoby współpracujące z nami straciły pracę. Powiedzmy, że „telefon z góry” w małej miejscowości wystarczył, aby skasować umówiony wcześniej kiermasz książek i ograniczyć informacje o wydarzeniach organizowanych w ramach festiwalu. Paradoksalnie – skasowano wydarzenia stosunkowo neutralne politycznie. Efekt jest taki, że kilka tygodni ustaleń skończyło się flopem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: