Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Avangarda 007 – wrażenia

Odrobinkę dłuższy weekend spędziłem na Avangardzie, czyli na warszawskim spotkaniu miłośników fantastyki i okolic. W tym wpisie chciałbym podsumować moje wrażenia związane z konwentem i moje uwagi co do organizacji całej imprezy. Oprócz relacji, przygotowałem też dla Was możliwość ściągnięcia materiałów związanych z moimi prelekcjami.

Zanim zacznę, podkreślę jeszcze raz, że jestem wdzięczny całej ekipie za zorganizowanie konwentu. A007, pomimo swoich wad i pewnej dezynwoltury, stała na przyzwoitym poziomie. Wystarczającym, abym nie żałował wyjazdu.

Logistyka

SGGW jako miejsce konwentu było według mnie trafionym pomysłem. Brak jadłodajni czy kiepska oferta knajp są dla mnie mniej istotne niż wygodne akademiki i dobre warunki panujące na prelkach. Niespecjalnie przepadam za żywieniem się pizzą i słodyczami (bufetu nie było, spożywczak często był zamknięty), ale nie jest to wada, która dyskwalifikuje lokal. Budynek miał dziwną architekturę, więc musiałem trochę się nałazić.  Pomimo tego dieta oparta na pizzy dała się trochę we znaki. Zamykanie budynku po północy było problemem nieco większym niż logistyka, bo lubię móc pogadać po nocy w warunkach pozaknajpianych.

Część osób marudziła na pustki na korytarzach. Mnie to nie rusza, bo za tłokiem nie przepadam. Na imprezie, w której wzięło udział koło 1300 osób (dane oficjalne), brak tłoku można osiągnąć wyłącznie przez rozbudowanie programu na kilkanaście bloków (dziesięć bloków prelekcyjnych z programem od 10 do 22 plus larpownie, planszówki i pokazy).

Program

Jestem nieuleczalnym fanem programów konwentów. Z tego powodu ten akapit będzie dłuższy niż marudzenie na spożywczaki i kronika towarzyska. Z nieznanych dla mnie powodów uważam, że do spotkania z kumplami nie potrzebuję podkładki w postaci konwentu. O prelkach prowadzonych przeze mnie piszę w osobnym akapicie.

W czwartek zaliczyłem prelekcję Lesliego nt. technik operacyjnych stosowanych przez różne wywiady (Tradecraft wczoraj, dziś i jutro). Była to jedna z najlepszych prelek, jakie ostatnio słyszałem. Konkretna, z dużą ilością nerdowskich detali i dobrze prowadzona. Trochę czytałem o zagadnieniu, ale i tak bawiłem się dobrze.

Piątek zacząłem od prelekcji na temat metod operacyjnych SB/UB Jacka Pawłowicza z IPN. Treściwie, konkretnie i z gadżetami (była np. kserówka akt osobowych płk Światło). Gdybym mógł wybrzydzać to prosiłbym o troszkę więcej spójności i obcięcie dygresji. Potem przeniosłem się na końcówkę prelki Alexa nt. seryjnych morderców. Ograny temat, ale podany w niezłej formie. Trochę brakowało syntez, przykładów erpegowych i bibliografii.

Potem wylądowałem na prelekcji ekipy Lans Macabre nt. improwizacji. LM to taka grupa zajmująca się promowaniem erpegów, której podejście do prowadzenia jest zbieżne z moim. Polecam tuptania na ich prelekcje, bo wyrastają ponad sztampę typowych erpegowych warsztatów konwentowych.

Prelka Rince’a nt. wpadek Quentinowych nie była zła, tylko trochę chaotyczna. Przydałoby się trochę więcej czasu i konkretnych przykładów. Gdyby prelkę robił obcy koleś, to bym nie marudził. Ale od Rince’a oczekuję więcej niż od nieznanych erpegowców.

Na zakończenie wpadłem na sprawdzony rok wcześniej konkurs improwizacji opisu muzyki (znowu LM). Miałem nadzieję, że odpadnę wcześniej, ale się nie udało i zająłem drugie miejsce. Właśnie z tego powodu spóźniłem się za bardzo na moją następną prelekcję, ale za to kajam się w innej części. Kobiety-MG stanowiły ponad połowę uczestników, ostatecznie kosząc pierwsze i trzecie miejsce na podium (Linka i Hania). Finał (czyli wspólne improwizowanie opowieści w takim towarzystwie) był naprawdę niesamowitym przeżyciem. Pomijając nocne dłubanie przy larpie z Żoną, było to moje drugie najfajniejsze spotkanie z kobietą-MG (a nawet z kilkoma na raz).

Końcówka piątku to przyjemny koncert gry na harfie celtyckiej Barbary Karlik. Mam trochę sentymentu do treści celtyckich na konwentach (na Polconie w 1999 usłyszałem Open Folk i łyknąłem bakcyla muzyki bretońskiej), więc koncert sprawił mi trochę frajdę. Zdecydowanie bardziej niż evergreeny podobały mi się kompozycje własne autorki (piosenka o żonie hobbita), pewnie dlatego, że były lepiej dopasowane do możliwości wokalnych autorki (jestem rozpuszczony przez teścia audiofila, ale w tym wykonaniu Greensleves kilka rzeczy mi nie grało).

Sobotnie przedpołudnie dzieliłem pomiędzy blok Portali a spotkanie z LM. Wieści związane z Monastyrem 2.0 budzą moje mieszane uczucia, ale i tak warto było posłuchać Trzewika robiącego show.

Skała (człowiek z LM) mówiący o ekonomii i globalizacji współczesnych gangów oraz o improwizacji był tradycyjnie znakomity. Fairhaven mówiąca o reklamie trochę mniej, ale to pewnie kwestia tego, że sporą część prelekcji spędziłem wymyślając możliwie optymalny sposób zabicia wszystkich marketingowców na świecie.

Resztę soboty spędziłem na zakupach książkowych, plansżówkach i prowadzeniu moich prelekcji.

Moje prelekcje

W ramach przeprosin przygotowałem dla Was kopię wszystkich prezentacji.

Narzędzia mroku, pomimo kłopotów technicznych, wypały całkiem zgrabnie. Pomimo późnej pory i niszowego tematu (kogo u diabła interesuje walka elektroniczna w DWŚ), na Sali zebrało się dobre dwadzieścia osób. Pozwoliłem sobie na odrobinę kpin z Wołoszańskiego i kilka dygresji, ale generalnie prelekcja jest udana i spokojnie powinna wystarczyć na jakieś trzy razy.

Rozpoznanie jest jak seks było moją zdecydowaną wpadką. Zasiedziałem się na konkursie skały i zawiodłem moich potencjalnych słuchaczy, których zwabił tytuł. W ramach pokuty przygotowałem dubla na następny dzień, ale informacja o nim nie dotarła do wszystkich. Przyszedł tylko człowiek (Ink z ekipą), który śledzi mnie od kilkunastu konwentów, więc trudno mówić o sukcesie frekwencyjnym. Przepraszam jeszcze raz tych, którym popsułem wieczór. Mam wrażenie, że w tej prelekcji brakuje zdjęć plansz i rozgrywek.

Ostrzeżenie Mirandy wyszło gorzej niż miałem nadzieję. Muszę je trochę pociąć, dygresje przenieść do prezentacji i najlepiej prowadzić je wspólnie z Żoną. Mam nadzieję, że coś z tej prelekcji będzie, bo temat mnie straszliwie kręci. Może miałem gorszy dzień, ale póki co ten kawałek mnie nie satysfakcjonuje.

Gramy na serio wyszło za to lepiej niż myślałem, głównie za sprawą publiczności. Marudni weterani niszowych strategii komputerowych, którzy zmodowane Hearts of Iron III uważają za głupawą zręcznościówkę byli rewelacyjni. Część osób znała niektóre przykłady i dorzucała swoje spostrzeżenia.  Oddałbym cały konwent półnagich, pełnoletnich fanek Czarodziejki z Księżyca za tę salkę weteranów (uwaga dla Żony: Nie żebym miał mangówki schowane w szafie na zbyciu). Prawie na pewno powtórzę ją na Polconie, bo wierzę, że tam również znajdę weteranów dla których każda gra, której nie trzeba samodzielnie wycinać / łatać to „łeee komercja”.

Podsumowanie

Na osobną wzmiankę zasługuje dość duża feminizacja konwentu. Wyjątkowo dużo było dziewczyn, które przyjechały na konwent samotnie lub w towarzystwie koleżanek. Mi to odpowiada, nie tylko ze względów estetycznych, ale również ze względu na to, że prelekcje w mieszanym płciowo środowisku są ciekawsze. Konkurs improwizacji był tego najlepszym przykładem. Nie słyszałem o żadnym przypadku nadużycia zaufania, więc generalnie mam wrażenie, że Avangarda była bezpiecznym i przyjaznym miejscem dla każdego.

Pomimo zawirowań związanych z projektorami i salami, współpracę z orgami oceniam dobrze. Nowa lokalizacja dobrze nadaje się do wykorzystania, ale poprawienie logistyki spożywczej (w formie stałej i płynnej) nie zaszkodzi. Program był fajny i nie miałem problemów ze znalezieniem sobie miejsca. Z dużą chęcią pomogę ekipie za rok. Z takimi ogrami to ja lubię pracować.

Reklamy

7 responses to “Avangarda 007 – wrażenia

  1. Zefir 25 lipca 2011 o 16:57

    Żałuję, że nie mogłem dosiedzieć do końca na prelekcji o grach na serio. Czekam na obiecaną publikację prezentacji 🙂

  2. Ink 25 lipca 2011 o 19:35

    Przepraszam za wymuszenie prelekcji dla jednej osoby i obiecuję dalej śledzić.

  3. Bartosz Bruziak 27 lipca 2011 o 21:28

    Hmm a ja bym poprosił o jakiś tutorial jak prowadzić taką prelekcję, bo mnie na Polconie taka czeka.

  4. Ezechiel 28 lipca 2011 o 0:28

    @ Brathac

    Tu masz mój stary poradniczek:
    http://konwenty.polter.pl/Jak-robie-prelekcje-cz-2-c10747

    Luźne porady:

    – Jak to w fandomie – do wszystkich na „ty”.
    – Więcej anegdot i ciekawostek niż jakiś twardych analiz. Ludzie siedzą na tym dla przyjemności. Dorzuć fotki.
    – Miej pod ręką komórkę do orga bloku (czasem rzutnik nawala, czasem brakuje kluczy).
    – Spodziewaj się od 10 do 50 osób (taka estymacja z grubsza, nie znam specyfiki Pyrkonów, bo to ona zadecyduje o specyfice tegorocznego Polconu).
    – Na grzeczne pytania odpowiadaj, głupie spuszczaj tekstem „Przepraszam nie mamy czasu, porozmawiajmy po prelekcji”.

  5. leslieFH 28 lipca 2011 o 15:19

    To ja dodam, że prelekcja o prowadzeniu w klimatach policyjnych mi się bardzo i parę niezłych patentów planuję sobie, erm, pożyczyć. 🙂 A ta o grach na poważnie też bardzo dobra. W ogóle to na Polconie trzeba by się umówić na jakąs partyjkę High Frontiera, ja będę miał ze sobą Attack Vector 1.5 jako ilustrację do prelekcji o realistycznej walce w kosmosie. :->

    A, jeszcze jedno, moja siostrzyczka gra na _harfie_ celtyckiej, nie lirze. 🙂

  6. Ezechiel 28 lipca 2011 o 20:16

    @ Leslie

    Dzięki. Zobaczę czy dam radę zaklepać na nią czas, bo nie wiem czy nie będę potrzebny w Games Roomie.

    Wpadka z harfą poprawiona.

  7. Pingback: Dla Drakainy « Kriegspiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: