Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Ziarna zmian

Historia, wbrew temu co proponuje kultura popularna, rzadko kiedy jest zmieniania przez pojedyncze czynniki (wynalazki, ludzi, przypadki). Jeśli przyjrzycie się bliżej dowolnemu momentowi historycznemu, szybko zauważycie, że wpłynęła na niego niezliczona ilość elementów. Wynalazki techniczne, wojskowość, prawo czy historia społeczna nie istnieją przecież w oddzieleniu od siebie.

Przykładowo: Ulubiona przez miłośników steampunka rewolucja przemysłowa wcale nie zaczęła się od kolei i manufaktur bawełny. Renesans maszyny parowej jest nierozerwalnie związane z historią górnictwa angielskiego (sama maszyna parowa była znana dużo wcześniej). Pierwsze zastosowanie maszyn parowych na skalę przemysłową to przecież odwadnianie kopalń w Kornwalii.

Samo górnictwo – chociaż dostarczyło okazji do zastosowań – było silnie uwarunkowane angielskim systemem społecznym. Z drugiej strony, wynalazcy równie wiele zawdzięczali systemowi edukacji i popularyzacji nauki. Prace Newtona (bez całek nie ma zabawy), Savery’ego (mechnizm sprężania pary wodnej) i Carnota (cykl silnika) pozwoliły na udoskonalenie przez Watta maszyny parowej Newcomena. W skrócie o historii termodynamiki możecie poczytać tutaj (po angielsku, za to prosto i krótko).

Oczywiście bez postępów metalurgów i hutników, konstrukcja kotłów i zaworów byłaby dużo mniej efektywna. Więc, gdy nazwisko Martens kojarzy Wam się wyłącznie z butami, Wasz sesje steampunkowe będą trochę kulawe. Nawet historia wojskowości miała swój udział w historii pary, bo wspomniany Sadi Carnot (jeden z ojców termodynamiki) był oficerem saperów w trakcie wojen napoleońskich.

Z tych właśnie powodów pisanie o historii (w tym o historii gospodarczej) wymaga wszechstronnej wiedzy. Bez tego wywód staje się uproszczony i kaleki, często pretekstowy wobec prywatnych poglądów autora (przypadłość książki Bogactwo i nędza narodów).

Ziarna zmian (Henry Hobhouse, wyd. Muza 2010) to próba spojrzenia na historię przez pryzmat sześciu roślin (chinina, cukier, herbata, bawełna, ziemniak, koka). I chociaż agrotechnika stanowi punkt wyjścia każdego z rozważań, to autor dużo bardziej skupia się na skutkach społecznych lub gospodarczych każdej z upraw.

Chociaż książka ma swoje lata (napisana w 1985, zaktualizowana w 1999) to wieloaspektowość analizy i erudycja autora wciąż robią wrażenie. W rozdziale o cukrze, Hobhouse wskazuje, że pewne genotypy ludzi z Afryki okazały się  bardziej odporne na malaryczne warunki panujące na plantacjach cukru. W efekcie import niewolników z Afryki był bardziej efektywny (dla właścicieli) niż wykorzystanie Indian karaibskich lub białych pracowników najemnych. Duże zapotrzebowanie na siłę roboczą jest wynikiem uwarunkowań uprawy trzciny cukrowej. Z drugiej strony cukier zrobił w Europie błyskawiczną karierę, gdyż miód nie wystarczył do pokrycia apetytu na słodycze.

Oczywiście to tylko uproszczony przykład, gdyż autor dokłada do tego odrobinę żeglarstwa (lepsze praktyki nawigacyjne były niezbędne do zmniejszenia strat w przewozie niewolników), historii techniki (upowszechnienie maszyn do przetwarzania trzciny pozwoliło na zmniejszenie zapotrzebowania na niewolników). Zestawienie romantyzmu kliprów (patrz My, topielcy – recenzja) z marketingiem beaujolais nouveau lub analiza struktury hierarchicznej Inków pod kątem współczesnych teorii zarządzania grupami ludzi to tylko dwa przykłady tego jak płynnie autor przechodzi między różnymi zagadnieniami. Jeżeli macie kłopot z szybkim przyswajaniem informacji z różnych dziedzin, to Hobhouse może Was zniechęcić.

Sama umiejętność łączenia wiedzy z różnych dziedzin byłaby niepełna, gdyby autor ograniczył się do rozważań jakościowych. Hobhouse zadał sobie trud dotarcia do źródeł historycznych i próbuje ocenić dynamikę zmian tonażu ładunków i jego wartości. Cena tony cukru jest zestawiana z ceną szacunkową ceną niewolnika, kosztu przewozu czy ziemi na Karaibach. Jak sam pisarz przyznaje, szacunki mogą być obarczone błędem – ale informacja co do skali zjawiska jest zbyt ważna, aby można ją było pominąć. Dodatkowy komentarz stanowią świetnie opracowane przypisy, uzupełniające główny wywód.

Trzecią cechą, która wyróżnia prace Hobhouse’a jest obiektywizm. Książka skupia się na zmianach, które zaszły w Europie od XVI do XX wieku. Analiza źródeł tych zmian, prowadzi do rozważań na temat historii Chin, Indii i obu Ameryk. Chociaż Ziarna powstały w środku „ery Reagana”, nie są bezkrytyczną pochwałą leseferyzmu i innych nurtów liberalnych. Kiedy autor pisze o błyskawicznym rozwoju Ameryki, nie pomija kiepskich warunków w fabrykach Północy i na plantacjach Południa.

Poglądy autora są jasno widoczne wyłącznie w przypadku niewolnictwa – przy okazji omawiania losów cukru i bawełny Hobhouse potrafi wykazać moment, w którym niewolnicy przestawali być efektywni. Z drugiej strony, autor zachowuje rezerwę wobec argumentów lewicowych (np. wobec legalizacji narkotyków lub mitu szlachetnego dzikusa).

Drobne odchylenia od obiektywizmu zdarzają się głównie, gdy autor pisze na temat polityki rządu brytyjskiego w XIX wieku (w rozdziale o bawełnie bardziej skupia się na problemach Amerykańskiego Południa niż na bolączkach biedoty z Liverpoolu). W rozdziale na temat ziemniaka trochę zbyt słabo podkreśla rolę czynszów i postawy szlachty angielskiej. Uchybienia te mają raczej subiektywny charakter – bo dotyczą raczej rozłożenia akcentów a nie pomijania niewygodnych faktów.

Ponieważ dobrą robotę trzeba chwalić, pozwolę sobie też na kilka słów uznania wobec tłumacza (Marek Fedyszak) i redaktora. Książkę czyta się wyjątkowo łatwo, jedynie w dwóch lub trzech miejscach miałem wątpliwości co do decyzji tłumacza. Wydawnictwo zdecydowało się też na dołączenie i przetłumaczenie mapek, oraz na lokalizację bibliografii. Pomimo szerokiego zakresu poruszanych dziedzin, tłumacz nie pogubił się w szczegółach technicznych ani nie nadużył anglicyzmów.

Ziarna zmian to jedna z książek, które praktycznie się nie starzeją. Wyważona argumentacja, duża ilość faktów i wieloaspektowość argumentacji sprawiają, że polecam ją praktycznie każdemu miłośnikowi historii, zwłaszcza jeśli interesuje Was perspektywa uwzględniająca tło społeczne i technologiczne. Jeśli już ją przeczytaliście, możecie też sięgnąć po Strzelby, zarazki, maszyny (Jared Diamond) – pokazująca m.in. historię domestykacji kluczowych roślin i zwierząt. Ja po lekturze „Ziaren zmian” nabrałem ochoty na partię w Age of Industry (planszowka Martina Wallace’a).

Wszystkie te tytuły łączy połączenie wszechstronnej erudycji z wnikliwą analizą. A, odstawiając na bok trudne słowa, Ziarna zmian to po prostu dobrze napisana, bardzo wciągająca książka. Jeśli nie widzicie związku między dwiema przedstawionymi piosenkami (obie w zasadzie funkcjonowały jako szanty) a cukrem, herbatą, niewolnictwem, żeglarstwem, wojną secesyjną i rewolucją przemysłową – to ta książka jest dla Was. Równie subtelnie są powiązania ziemniaka z marynistyką i muzyką irlandzką – i o nich też Hobhouse pisze.

5 responses to “Ziarna zmian

  1. Staszek 16 Luty 2011 o 21:38

    Trafia na listę „Kiedyś przeczytam”.🙂

  2. Pingback: Dzień kota i trochę o książkach « Książki Ysabell

  3. Pingback: Sprawa dla reportażu « Kriegspiel

  4. Pingback: Nie taka nauka straszna, jaką ją śpiewają « Kriegspiel

  5. Pingback: Nie taka nauka straszna, jaką ją śpiewają | P2M365.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: