Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Niespodziewany koniec lata

Arktyczne bitwy konwojowe zapisały się w historii wojen morskich. Trudna nawigacja czy zmienna pogoda były niczym w porównaniu z uporem obu stron. Jedną z największych bitew w kampanii arktycznej był bieg konwoju PQ-17 na trasie Reykjavik-Archangielsk. Do portu przeznaczenia dotarło jedynie jedenaście spośród trzydziestu czterech jednostek, które wypłynęły z Reykjaviku

Scenariusz PQ-17 to ukoronowanie moich dotychczasowych zmagań z planszówką o tym samym tytule. Po konwojach PQ-6 i PQ-16 przyszła pora na niedźwiedzie mięso – rozgrywkę, w której obie strony dysponują pełnią swoich atutów. Niemcy – nareszcie mają względną swobodę w wykorzystaniu Tirpitza i potężne lotnictwo. Alianci – większy udział jednostek amerykańskich i rosyjskich. Niezależnie od wyniku, będzie to fascynująca przygoda.

Ze względu na długość tekstu i komentarze mechaniczne, sprawozdanie podzieliłem na dwie części. W pierwszej omówię sytuację wyjściową obu stron i podstawy mechaniki rozgrywki. W drugiej opiszę przebieg działań w trakcie partii i wskażę ewentualne błędy obu stron.

Dopuszczalne straty

sytuacja wyjściowa Aliantów

Marzyłem o tej chwili od momentu zakupu gry. Chciałem zagrać Brytyjczykami i stawić czoła przygniatającej przewadze Niemców. Chciałem zobaczyć, czy kontradmirał Vian miał jakąkolwiek szansę na pomyślne przeprowadzenie konwoju.

Pierwszy rzut oka sugeruje, że jestem pozbawiony najmniejszych szans. Niemcy mają olbrzymią przewagę lotniczą, na dodatek pogoda (wierna Królowej w poprzednich scenariuszach), tym razem zapisała się na kurs niemieckiego [1].

Mówiąc bez metafor – konwój idzie w środku lata polarnego, kiedy trudno liczyć na ciemność lub gorsze warunki nawigacyjne (lepsza nawała deszczu niż nawała Ju-88). Konwój idzie do Archangielska, więc Niemcy będą mieli mnóstwo czasu na ataki. W tym scenariuszu działania Tirpitza są limitowane jedynie ogólnymi dyrektywami AH (w poprzednich wymagania były ściślejsze, bo potrzebne było wylosowanie dodatkowych punktów dowodzenia) [2].

Ale dobra pogoda ma dwie strony medalu. Dobra widoczność oznacza, że U-boty będą łatwiejsze do wykrycia. Dobra widoczność oznacza, że rozpoznanie lotnicze (Moskity z 1. PRU)  będzie stale dozorowało Tirpitza. Niestety na dozór Scheera nie wystarczy im zasięgu – ta rola przypadnie brytyjskim SS.

Miałem do dyspozycji Home Fleet ze wsparciem (USS Washington) i silny dywizjon krążowników (brytyjskie Norfolk i London, amerykańskie Wichita i Tuscaloosa). Podobnie jak w wypadku partii PQ-16, amerykańskie niszczyciele przesunąłem do bliskiej eskorty (bo mają lepsze uzbrojenie p-lot niż stare brytyjskie typoszeregów A-I). Dwa zbiornikowce floty pozwalają na swobodę działania eskorty, więc słabsze niszczyciele brytyjskie zawrócą na Islandię w momencie, gdy oba konwoje będą się mijać. Oczywiście, choćby „skały srały”, Rosjanie nie zgodzą się na to, aby do ich portów weszło łącznie więcej niż jeden krążownik i pięć niszczycieli [3].

Krążowniki pójdą dalej, osłaniając konwój główny prawie do samego Murmańska. Jeśli sytuacja pozwoli, opuszczą wtedy konwój i pełną parą wrócą na Islandię. Krążowniki, jako cięższe okręty, mają zdecydowanie większy zasięg, gdy idą bez drobnicy – więc będą mogły pozwolić sobie na ruch z pełną prędkością [4].

Jądro mojego planu jest proste – cztery krążowniki stanowią cztery kręgosłupy obrony przeciwlotniczej konwoju. Obok nich idą rzędy statków handlowych, wzmocnione krążownikami pomocniczymi. Niszczyciele – normalnie osłaniające boki i czoło, w trakcie alarmu p-lot wzmacniają najsłabsze kolumny na wypadek strat.

Sedno planu polega na tym, żeby Luftwaffe skupiło się na krążownikach, narażając się na ich ogień p-lot i dając oddech statkom handlowym. Jeśli Niemcy tego nie zrobią, to ogień krążowników osłoni sąsiadujące kolumny handlowców [5]. Mówiąc w skrócie – albo Niemcy zaatakują falą kilka kolumn jednocześnie, albo będą zwalczani również ogniem sąsiadów. Duża ilość drobiazgu eskortowego sprawia, że ataki SS będą wyjątkowo trudne [6].

Od początku scenariusza liczę się z utratą kilku spośród czterech krążowników wychodzących z Islandii. Ładunek, który wiezie PQ-17 jest dla mnie wart więcej niż cały zespół[7].

Drugim elementem planu jest wyjście w morze sił głównych. HMS Victoriuous (CV) i USS Washington (BB), osłaniane przez kilka CL mają wyjść w morze i dynamicznie reagować na posunięcia Tirpitza. Gdyby zła blaszanka mocno spała, Victoriuos (a konkretnie jego Fulmary) ma zrobić drobną niespodziankę lotnictwu morskiemu Niemiec. Zgodnie z planem, pierwszy nalot na konwój ma mieć miejsce, w chwili, gdy w okolicy będzie lotniskowiec. Fairey Fulmar to średni myśliwiec, ale Ju-88 będą pozbawione jakiejkolwiek eskorty. Po zadaniu pierwszych strat Luftwaffe, Victorious i reszta czeredki ma wycofać się poza zasięg bombowców z Banak, bo nie lubię kusić losu. Pancerniki i lotniskowce są zbyt cenne, aby używać ich do przyziemnych zadań bliskiej osłony.

Jak zwykle, aby zminimalizować ryzyko, konwój powrotny wyjdzie z Murmańska w momencie, gdy konwój główny będzie wchodził w zasięg Luftwaffe. Cataliny mają zapewnić parasol ASW bazując w Sumburgh, a potem przeskoczyć do Murmańska i latać z baz rosyjskich z tą samą misją [8].

Godzina chwały

sytuacja wyjściowa Niemców

Po pierwsze: lotnictwo. Mnóstwo bombowców (w tym Ju-88 A-4,  mogące nurkować) plus sporo torpedowych (w tym groźne He-111 w wersji torpedowej H-6LT). Bombowce torpedowe mają zaatakować i wyłączyć z rozgrywki okręty cięższe, aby ułatwić robotę kolegom. Dzień polarny oznacza możliwość dokonywania ataków co turę, więc okazji do walki raczej nie zabraknie [9]. W momencie, gdy obrona p-lot konwoju zacznie się wykruszać, Ju-88 powinny bez kłopotów zmasakrować pozostałe statki handlowe.

Po drugie: okręty podwodne. Strategos zdecydował się na rozstawienie ich daleko na zachodzie, aby jak najszybciej złapać i utrzymać kontakt z konwojem. Jeśli warunki pozwolą SS mogą atakować, ale ich główna rola to pikieta i śledzenie konwoju [10]. W razie potrzeby OP mają też dozorować, śledzić i odstraszać ciężkie okręty Aliantów. Niby szansa na ubicie lotniskowca nie wysoka, ale skoro z Ilustriousem wyszło…

Po trzecie: okręty nawodne. Kriegsmarine ma zamiar spróbować wypadu na Morze Karskie. W tym celu w morze wyjdzie Admiral Scheer w asyście niszczycieli. Jeśli warunki pozwolą, spróbuje on zaatakować konwój główny.  Planowo atak sił nawodnych powinien nastąpić po kilku atakach lotniczych i podwodnych, aby okręty Aliantów nie były zbyt mocne. Lotnictwo powinno odstraszyć ewentualne eskortę wysuniętą wychodzącą ze Scapa Flow. Oczywiście gdyby ktoś by na tyle głupi, aby trzymać swoje skarby w zasięgu stad Ju-88 z Trondheim, Banak i Bardufoss, to dostanie po łapach. Działanie okrętów nawodnych w dużym stopniu zależy od pogody, gdyby zdarzył się jeden dzień mgły, wyjście w morze byłoby zaskoczeniem dla przeciwnika. Bez tego raczej trudno o zaskoczenie w skali operacyjnej.

Komentarze mechaniczne

[1] Tabela pogody na lipiec pokazuje, że szanse na mgłę czy ciężkie sztormy jest stosunkowo mała. Pogoda jest losowana na początku każdej tury i zależy od miesiąca i od poprzednich rzutów. Generalnie najbardziej prawdopodobna jest ograniczona widoczność i ew. lekkie sztormy. Mgła i sztormy silnie ograniczają możliwości lotnictwa, ale przy odrobinie szczęścia wciąż coś może dolecieć.

[2] Wyjście okrętów (od krążownika w górę) kosztuje punkty dowodzenia. Jeden punkt wystarczy na wyjście dwóch krążowników lub jednej sztuki czegoś cięższego. Alianci mają do dyspozycji dziewięć punktów, Niemcy trzy. Każdy wydany punkt dowodzenia jest przeliczany na PZty. Generalnie operacje blaszanek Niemców kosztują więcej PZtów niż Aliantów. Oprócz tych ograniczeń, Niemcy miewają kłopoty z paliwem i zgodą AH.

[3] Tyle wynosi maksymalna pojemność rosyjskich portów w 1942 roku, podana w instrukcji. Możesz płakać a i tak nic to nie da.

[4] Jeden punkt ruchu to jeden heks na turę. Jedna tura to 12 godzin. Jeden punkt ruchu odpowiada mniej więcej prędkościom 6-8 węzłów. Konwój porusza się jeden heks na turę. Okręty nawodne – dwa lub trzy heksy, przy czym ruch z wysoką prędkością zużywa sporo paliwa. Okręty podwodne ruszają się maksymalnie dwa heksy na turę, ale nie mogą atakować po ruchu i można je spowolnić w strefie działań ASW.

[5] Każdy bok żetonu statku / okrętu ma dwa parametry. Pierwszy to siła – reprezentująca ogólną sprawność statku (lub jeden niszczyciel flotylli lub jeden statek handlowy). Drugi to siła ognia p-lot. Pierwszy parametr maleje (obrót żetonu) na skutek strat, drugi jest funkcją pierwszego. Jeden żeton to jeden okręt (od krążownika w górę, w tym krążowniki pomocnicze) lub flotylla lżejszych. Jeśli drugi parametr jest wyrażony gwiazdką, jednostka może bronić wyłącznie siebie przed nalotami (jakieś pom-pomy itp.). Jeśli jest wyrażony cyferką, może bronić sąsiednie kolumny (jakieś SKO lub po prostu dużo ołowiu w jednostce czasu).

[6] Jeden punkt siły statków handlowych (MV) to ok. 5000 BRT. Zatopienie go jest warte 1 PZ dla napastnika. Statki zawierające materiał wojenny są warte 2 PZ za zatopienie i 1 PZ za pomyślne przejście. Zatopienie okrętu klasy krążownika to 6 PZ dla Niemców i 10 PZ dla Aliantów. Jak łatwo policzyć, 35 MV to 35 potencjalnych PZ dla Aliantów i 70 potencjalnych PZ dla Niemców. Cztery krążowniki to tylko 24 PZ dla Niemców. W ramach ciekawostki powiem, że zatopienie pancernika jest warte 50 PZ dla Aliantów i tylko 30 PZ dla Niemiec. Dodatkowo każdy punkt uszkodzeń okrętów ciężkich też kosztuje PZ.

[7] Atak SS oznacza konieczność wykonania rzutu na odpowiedniej tabeli. Wynik wskazuje ile okrętów zaatakuje przed kontrakcją eskorty. Oczywiście wykryte wilcze stada mają gorzej. Eskorta, oprócz kontrakcji, utrudnia też samo wyjście na pozycję do strzału.

[8] Samoloty też mają punkty siły, analogicznie co pływadła. Jeden punkt to mniej więcej sześć maszyn. Jednostki lotnicze poruszają się raz na turę i od razu trafiają na heks docelowy. Aby zaatakować muszą znaleźć cel (ciągnąć kartę rozpoznania), jeśli cel jest śledzony a kontakt jest świeży to mają większe szanse – ale wciąż żadnej pewności. Tylko jednostki rozpoznawcze mogą latać na heksy na których nie ma zidentyfikowanych celów. Jeśli dana jednostka ma zdolności ZOP i rozpoznawcze (Cataliny mają!) to może zapewnić parasol ASW na danym heksie w danej turze. SS próbujące ruszać się lub atakować w takiej strefie mogą mieć kłopoty.

[9] Atak torpedowy jest bardziej ryzykowny niż zwykły (większa szansa trafienia p-lot). Kiedy samolot się przedrze, rzuca się w tabeli ataku torpedowego k10. Na 8 i 9 (z modyfikatorami) torpeda siedzi w celu! Następny rzut to tabela skutków – przy odrobinie szczęścia (7,8,9 na k10) można zdjąć krążownik jedną torpedą – normalnie wymagałoby to ok. 4 bomb.

[10] Jeśli na danym heksie operują siły morskie i powietrzne to szansa rozpoznania rośnie. Za każdy heks wykonuje się jedynie jeden test rozpoznania (jeden dociąg karty), wynik stosuje się do wszystkich bloczków przeciwnika. Bloczki reprezentują konwoje, zespoły okrętów nawodnych lub podwodnych. Cyferki na bloczkach nie reprezentują siły ale jakość kontaktu, w zależności od niej właściciel bloczka udziela odpowiednio szczegółowych informacji o swoich jednostkach. Marny kontakt = marne info.

Bibliografia

Konwój PQ-17 doczekał się niezliczonej ilości opracowań, relacji i komentarzy. Jeśli chodzi o prace historyczne wydane w języku polskim to za najlepszą z nich uważam książkę Konwoje Arktyczne 1941-1945, autorstwa Richarda Woodmana. Jest dużo bardziej wyważona i kompletna niż książki opublikowane przed 1989 rokiem (np. Bitwy konwojowe na arktycznej trasie Jerzego Pertka lub, nie daj Neptunie, Druga wojna światowa na morzu Jerzego Lipińskiego). Jeżeli kogoś interesują raczej działania okrętów podwodnych może rzucić okiem na Claya Blaira (Hitlera wojna U-botów) czy Bernarda Irelanda (Bitwa o Atlantyk). Ta pierwsza jest bardziej dokładna, ta druga bardziej przystępna.

Jeśli ktoś woli prozę, to polecam klasyczne Okrutne Morze Nicholasa Monsarrata – jest tam nawet opis jednego z konwojów, luźno oparty o doświadczenia PQ-17. HMS Ulysses, Alistaira Macleana, też jest wciągający i dobrze napisany ale dużo mniej wiarygodny.

Do zilustrowania wpisu użyłem dwóch piosenek (Tak też znam It’s a Long Way to Tipperary i Lili Marlene). Pierwsza to Trawling Trade (słowa John Connoly, wyk. zespół McCalmans). Tak się złożyło, że rybacy z Grimsby dość często stanowili kręgosłup załogi statków i okrętów aliantów. A większe trawlery pełniły rolę eskorty (np. HMT Lord Middleton w PQ-17). Poza tym w piosence jest o łowieniu rybek pod biegunem, więc geograficznie też pasuje jak ulał. Z tym, że łowienie rybek trzeba zastąpić łowieniem rozbitków.

Druga piosenka to Pull Down Below, (trad. w opr. Stana Hugil, Stormalong John, wyk. North Wind). Słowa – jak to w szantach – są raczej bez głębszego sensu. Za to tytuł (oznacza mniej więcej: zachrzaniać na chleb pod pokładem) świetnie pasuje do niemieckich podwodników. North Wind to jeden z najlepszych polskich zespołów szanty tradycyjnej, więc polecam wizytę na stronie ekipy.

Planszówka PQ-17 została wydana przez firmę GMT w 2009 roku. Jej oficjalną stronę znajdziecie tutaj. Recenzowałem ją dla magazynu Rebel Times, tekst znajdziecie w 37. numerze (można pobrać bezpłatnie stąd).

Zdjęcia czarno-białe pochodzą z Wikipedii. Okładki wziąłem ze stron wydawców. Zdjęcia żetonów ściągnąłem z BGG (opublikowano je za zgodą GMT). Zdjęcia elementów na planszy pochodzą z naszej rozgrywki. Tytuł wpisu zaczerpnąłem od Kabaretu Starszych Panów.

W ramach ciekawostki podrzucam też hymn 23. flotylli niszczycieli.

3 responses to “Niespodziewany koniec lata

  1. Andy 26 Styczeń 2011 o 9:53

    To po prostu ideał AAR-u! Narracja nie przesłania mechanizmów gry, ani odwrotnie – odseparowanie informacji „mechanicznych” przez umieszczenie ich w przypisach powoduje, że narracja jest płynna, a mniej zainteresowani takimi szczegółami mogą je po prostu pominąć. Doskonały pomysł!

    Oprawa muzyczno-plastyczna równie świetna. Dałbym tylko podpisy pod zdjęciami – wiem, że można je przeczytać po najechaniu myszką, ale „zakotwiczone” byłyby lepsze.

    Kategorycznie żądam szybkiego dalszego ciągu opisu!🙂 Proszę nie dręczyć mnie zbyt długim oczekiwaniem na informacje, co się działo na długim szlaku do Archangielska.

  2. Pingback: I tylko zimy żal « Kriegspiel

  3. Pingback: Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora „Listy na wyczerpanym papierze” « Książki Ysabell

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: