Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

First we take Marvano…

Komiks, jak każdy inny gatunek sztuki, też musiał odbębnić zasadniczą służbę wojskową. Pominąwszy wojenną karierę Kaczora Donalda, na szczególną uwagę zasługuje kariera szeregowca SNAFU, którego wkład w zwycięstwo Aliantów może być porównywalny jedynie z biustem Mae West i nogami Betty Grable. Obie aktorki i rysunkowego Szwejka połączył przede wszystkim swobodny stosunek do tradycyjnych norm obyczajowych. Jak łatwo się domyślić, zaowocowało to kultem pośród Szwejków prawdziwych.

Po drugiej stronie Atlantyku, Brytyjczycy mieli Bucka Ryana – skrzyżowanie Batmana z Marlowe’m. Skuteczność bohatera była na tyle rzeczywista, że autor komiksu był kilkukrotnie przesłuchiwany przez kontrwywiad przy okazji prac nad Window (środkiem zakłócającym radar).

Jakiś czas później, Ameryka uwikłała się w wojnę w Wietnamie, tracąc ostatecznie resztki niewinności, nadwyrężonej wcześniej przez ekscesy naszych bohaterów. Paradoksalnie, najlepszym przedstawieniem problematyki tego konfliktu w formie komiksu jest SF Wieczna wojna (rys. Marvano, scen. Joe Haldeman).

Chociaż lubię komiksy Marvano, jednak to nie osoba autora skłoniła mnie do zakupu Berlina. Zwyczajnie nie mogłem oprzeć się okładkowemu urokowi Lancastera…

Pod nami Trzecia Rzesza

Komiks składa się z trzech części, połączonych ze sobą wspólnymi bohaterami i tytułowym miejscem akcji. Pierwsza część (Siedmiu krasnoludków) dotyczy akcji Lancastera „S” (jak Snowwhite) nad Berlinem w 1943 roku. Potem (Sprytny Reinhard) akcja przenosi się do 1948 roku, w sam środek blokady Berlina i operacji Vittles (most powietrzny dla zachodnich sektorów miasta). Ostatnia (Dwoje dzieci króla), rozgrywa się w 2006 roku i domyka zimnowojenne losy bohaterów. Oprócz bohaterów i miejsca akcji, wszystkie trzy części są mniej lub bardziej powiązane z lotnictwem i kosmonautyką.

Pierwsza część to klasyczna opowieść wojenna, zbliżona do Bitwy o Anglię. Mamy załogę, mamy przesądy i rytuały startowe, mamy zaprzyjaźnioną WAAFkę[1], mamy reminiscencje Bitwy o Anglię… Niby nic specjalnego, ale całość jest przedstawiona bez epatowania patosem lub makabrą, za to ze sporym pietyzmem w odwzorowaniu realiów historycznych.

Z punktu widzenia miłośnika DWŚ, właśnie ten realizm daje sporo frajdy (jest Ju-88 w wersji nocnej z radarem Lichtenstein, są pokazane procedury GCI[2]). Nie jestem specem od lotnictwa nocnego, ale na mój nos realizm Berlina spokojnie mieści się w tej samej lidze co filmy Das Boot i Okrutne Morze. Innymi słowy – jak na popkulturę – piekielnie wysoko.

To samo wyczucie Autor miał jeśli chodzi o bohaterów. Chociaż postaci nie są specjalnie rozbudowane, to bez kłopotów kupuję ich wiarygodność. Sporego plusa komiks ma u mnie za dobrze poprowadzony wątek romantyczny. Bez nadmiernej czułostkowości, za to z odrobiną ciepła i ironii, autor oddał tymczasowość i rozpaczliwość miłości z okresu DWŚ.

Złoto Smileya

Druga i trzecia część mają nieco inną atmosferę. Na początku historia przypomina lekkie historie awanturnicze (od Złota dla Zuchwałych aż po Bondy z Connerym). Mamy przemytników, mamy zagubione hitlerowskie złoto i obowiązkową tajemniczą blondynkę. Na dokładkę jakieś Wunderwaffe, grę wywiadów i lektura do wieczornego piwa gotowa.

Zaraz potem zamiast u Fleminga, lądujemy u Le Carre’a i przestaje być zabawnie. Humor ustępuje miejsca napięciu, a historia zaczyna się robić niejasna i trzeba się przyłożyć do lektury, aby załapać o co w tym wszystkim chodzi. Na plus autorowi trzeba zaliczyć to, że pomimo zmiany nastroju, cały scenariusz jest spójny i wiarygodny.

Detale (sposoby przemytu, lotnicy czekoladowi, STASI) też są całkiem przekonujące. Co jakiś czas trafiają się retrospekcje i notki historyczne, nienachalnie edukacyjne ale za to zabawne (Patton sikający do Renu!).

Oczywiście jeśli ktoś ma nadmiar wolnego czasu, z pewnością znajdzie błędy i uproszczenia. No – ale na wolny czas mogą sobie pozwolić tylko Ci, którym książki nie sprawiają przyjemności.

Maciej Zembaty - Tempelhof

Nie oceniaj komiksu po okładce

Nie jestem specem do grafiki komiksowej. Mam raczej konwencjonalny gust (lubię grafiki w Asterixach i Thorgalach), ale w przypadku lektury Berlina miałem wrażenie obcowania z kawałkiem sztuki. Może nie był to Rembrandt, ale jak na XX wiek w kilku miejscach miałem sporą frajdę estetyczną.

Marvano ma swój styl rysowania, sprawiający bardziej realistyczne wrażenie niż Rosiński. Większa część plansz to małe plany, skupiające się na detalach i postaciach ludzkich. Rysunki na ogół więcej wnoszą do atmosfery komiksu niż do samej akcji, ale w każdej części byłem w stanie znaleźć planszę podsumowującą metaforycznie dany epizod. Dodatkowym plusem jest inteligentne użycie symboli w warstwie graficznej i w scenariuszu.

Jak już wspomniałem przy fabule, z punktu widzenia miłośnika historii, komiks graficznie zupełnie satysfakcjonuje. Kokpit Lancastera, obrazy bombardowania czy blokady – wszystko zgadza się z moją wiedzą historyczną.

BDA[3]

Z czystym sumieniem polecam Berlin jako kawałek dobrego komiksu o DWŚ i konsekwencjach. Pomimo niezaprzeczalnych walorów rozrywkowych, można w nim znaleźć jakiś kawałek prawdy o ludziach i czasach przedstawionych w scenariuszu. A jeśli doda się do tego solidne wydanie, dodatki edukacyjne i dobrą grafikę, to otrzymujemy solidny kawałek rysownictwa wojennego, spokojnie mogącego rywalizować z Wieczną Wojną i przygodami szeregowca SNAFU.

Bibliografia

  1. Berlin – recenzowany komiks
  2. Lwowskie Puchacze – biografia polskiego pilota lotnictwa nocnego, eskortującego załogi opisywane w Berlinie. Barwna i znakomicie napisana, kopalnia ciekawostek o lotnictwie nocnym.
  3. Narzędzia mroku – historia rozwoju środków elektronicznych używanych w trakcie DWŚ. Świetna książka, nie tylko dla ściślaków.
  4. Wschód Czerwonego Księżyca – historia narodzin obu programów kosmicznych.
  5. John le Carré – warto przeczytać Wydział Rosja i Ludzi Smileya. To dobre książki, ale nie każdy lubi specyfikę języka tego autora. Po polsku wydawał go Amber.

Planszologia

  1. Duel in the Dark – planszówka na temat bombardowań Niemiec w  1944 roku. Pomimo przystępności, dobrze oddaje podstawowe elementy konfliktu.
  2. Nightfighter / Bomber Command – planszówki na działań temat myśliwców (Nightifghter) i bombowców (Bomber Command) w trakcie DWŚ. Obie w produkcji, ale godne polecenie ze względu na mnóstwo detali historycznych i oryginalność mechaniki.

Muzykologia

  1. Leonard Cohen – „First we take Manhattan”. (wyk. i tłum. Maciej Zembaty).  Kawałek nawiązuje do radosnej naiwności terrorystów RAF (Frakcji Czerwonej Armii a nie Królewskich Sił Powietrznych). Oprócz zbieżności akronimów i refrenu, adresaci dedykacji stanowią idealny przykład obiektów zainteresowania Reinhardta.
  2. Maciej Zembaty – „Tempelhof”. Piosenka o lotnisku, na które były dostarczane zapasy w trakcie operacji Vittles. A czasami oprócz zapasów dostarczano też szpiegów. W drugą stronę transportowano na ogół uciekinierów zza Muru.

[1]To są te ładne i skromne panie w mundurach, które występują w filmach wojennych. Ładne i nieskromne panie w mundurach występują w filmach innego rodzaju. Panie z pierwszego rodzaju filmów są na ogół lepszymi aktorkami.
[2]Jeżeli pani mówi do pana w środku nocy przyciszonym głosem to jest to film romantyczny. Jeżeli ten pan akurat przebywa w samolocie a bardziej niż rozmówczyni interesują go panowie mówiący i latający po niemiecku to jest to GCI (Ground Controlled Intercept).
[3]Jeżeli pan lub pani z przypisu drugiego będą mieli zły dzień, to na Londyn spadają bomby i trzeba zrobić BDA (Bombing Damage Assesment).
Reklamy

2 responses to “First we take Marvano…

  1. Pingback: Stos na wakacje « Kriegspiel

  2. Pingback: Oczy kociaka « Kriegspiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: