Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

Nowe książki z mojej półki

Pod względem zainteresowań historycznych zdecydowanie nie jestem monogamiczny. Pomimo mojej nieustającej miłości do marynistyki, raz po raz zdradzam ją z innymi dziedzinami. Po krótkim flircie z operą, dzisiaj wieczorem zapraszam w okopy pierwszej wojny światowej.

Wypad w obce ramiona zawsze obarczony jest ryzykiem. Nie znając danej tematyki nie umiem ocenić jakości źródeł, a bez tego zakupy zbyt często przypominają loterię. Ponieważ kupowanie książek historycznych to temat na osobną notkę, zapraszam do lektury podwójnej recenzji. W rolach głównych: Passchendaele 1917 i Wojna Okopowa.

Obie książki traktują o działaniach na froncie zachodnim w trakcie pierwszej wojny światowej, z zastrzeżeniem, że P1917 opisuje węższy wycinek czasoprzestrzeni (Flandria 1917 rok), zaś WO próbuje opisać ogólną specyfikę okopów.

Treść

Odkładając na bok kwestie estetyczne, podstawową różnicą jest szczegółowość i metodologia wywodu. P1917 silnie czerpie ze źródeł oficjalnych (rozkazy, dzienniki działań bojowych, raporty), jednocześnie drobiazgowo przedstawiając przebieg bitwy. Na szczęście dla laików, we wstępie autor zawarł podstawowe informacje dotyczące obu stron konfliktu.  Porównanie wyposażenia i wyszkolenia żołnierzy brytyjskich, kanadyjskich, australijskich i niemieckich, pomimo skrótowości jest wyważone i wystarczające na potrzeby dalszego wywodu. Krótkie informacje na temat działań lotnictwa i wojsk pancernych stanowią istotne uzupełnienie.

Pod względem tematyki, WO leży na odmiennym biegunie. Podstawą są źródła osobiste (pamiętniki, relacje itp.), z rzadka tylko uzupełniane tekstami oficjalnymi. Opis wyposażenia i wyszkolenia armii brytyjskiej przeważa objętością nad opisami pozostałych sił. W kilku miejscach obiektywizm autora może budzić wątpliwości . Nie zrozumcie mnie źle, WO nie jest agitką propagandową, jednak w kilku miejscach miałem wrażenie, że dodanie przymiotnika „brytyjska” do tytułu byłoby uzasadnione. Na szczęście, w kluczowych fragmentach (artyleria, opis plutonu piechoty, szkolenie szturmowe) autor opisuje też wojska niemieckie i francuskie.

Oparcie na źródłach osobistych sprawia, że WO przedstawia specyfikę tego rodzaju wojny w sposób dużo bardziej plastyczny. Dzięki szerszemu zakresowi znalazło się miejsce na dość szczegółowe omówienie roli artylerii, snajperów, grenadierów, kaemistów czy saperów. Oczywiście – nie jest to poziom szczegółowości godny monografii poświęconej konkretnym rodzajom broni, ale na potrzeby laika jest aż nadto wystarczający.

Największą wadą WO nie jest jednak subiektywizm, ale brak wyraźnej syntezy, łączącej opisy wszystkich powyższych odmian. Z konieczności Czytelnik musi ostateczny obraz poskładać na własną rękę. Może to ściślackie zboczenie, ale brakowało mi trochę tabelek podsumowujących udział danych gałęzi w liczebności armii i jej wysiłku wojennym. Fajnie byłoby wiedzieć, czy jako przeciętny Tommy powinienem bardziej bać się snajperów, artylerii czy kaemów przeciwnika.

W P1917 znalazło się miejsce na kilka źródeł prywatnych, co stanowi wytchnienie po wyliczeniach kolejnych strat, szturmów i zluzowań. Ze względu na przewagę źródeł oficjalnych, P1917 daje mniej pożywki dla wyobraźni a więcej dla pamięci i kiepeły – po lekturze czułem się raczej jak bezstronny obserwator a nie jako żołnierz jednej ze stron. Pod względem obiektywizmu i wymowności źródeł autor P1917 znalazł złoty środek: w chwili, gdy lektura litanii raportów zaczyna nużyć, pojawia się mapka, relacja czy choćby anegdota. W efekcie mam wrażenie, że P1917 jest nieco lepiej pomyślane – wszystko jest na swoim miejscu, a autor nie zapomniał o kilku podsumowaniach cząstkowych i jednym głównym.

Aby iść w jego ślady – ja również podsumuję. Lektura WO świetne przybliżyła mi narzędzia i realia wojny okopowej widzianej okiem brytyjskiego żołnierza. P1917 pokazała mi raczej prawdziwy przebieg konkretnego wycinka większego konfliktu.

Forma

WO ma formę albumową, proporcje treści i ilustracji układają się mniej więcej jak 6 do 4. Część fotografii zajmuje całą stronę i chociaż na ogół nie przepadam za nadmiarem obrazków, tym razem dałem się uwieść. Oprócz standardów (porównanie wnętrza schronu niemieckiego i francuskiego, maska p-gaz dla konia) znalazłem trochę perełek – zdjęcia pancerzy osobistych, strojów snajperskich czy szkiców saperskich były świetnym uzupełnieniem narracji. Nie umiem ocenić podpisów, ale „okiem laika” wyglądały wiarygodnie.

P1917 zawiera zdecydowanie mniej ilustracji. Na uwagę zasługują mapy – czytelne, szczegółowe i liczne. Pozostałe ilustracje pojawiają się z rzadka, ale tu też zdarzają się ciekawostki.

Pod względem języka WO stoi oczko wyżej. Chociaż pióro autora (i tłumacza) nie jest tak lekkie jak w przypadku P1917, to mniej jest w nim drobnych niezręczności językowych. W obu książkach nie ma rażących kiksów w terminologii wojskowej (dostrzegalnych dla laika), ale w wypadku P1917 zdarzyło się kilka potknięć korektorskich. Autor P1917 miał trochę pecha – jako dziecko politechniki mam alergię na „żelbeton”, zaś jako czytacz marynista na „kabel podoceaniczny”. Nie są to błędy w sensie ścisłym, raczej drobne niezręczności, czasami niedostrzegalne dla normalnego człowieka.

Podsumowanie

Jeśli nie macie zielonego pojęcia o realiach wojny okopowej – Wielka Wojna stanowi całkiem dobry początek. Dzięki przedstawieniu zagadnień z punktu widzenia zwykłego uczestnika konfliktu stanowi ciekawą lekturę nawet dla osób zupełnie nieinteresujących się Wielką Wojną. Passchendaele 1917 to pozycja dla osób nieco bardziej wyrobionych, nie szukających w książkach relacji i wrażeń ale raczej weryfikowalnych faktów i obiektywnych danych. Ze swojej strony polecam obie książki – nie żałuję zakupu żadnej z nich.

Na deser

Nie znam zbyt wielu książek opisujących PWŚ. Z czystym sumieniem i z własnego doświadczenia mogę w zasadzie polecić klasykę Barbarę Tuchmann (Sierpniowe Salwy, Telegram Zimmermana, Wyniosła Wieża).

Jeśli chodzi o beletrystykę, oprócz Remarque’a (wbrew pozorom bardzo przystępnego), polecam z czystym sumieniem cykl Wielka Wojna Anny Brzezińskiej i Grzegorza Wiśniewskiego. Pierwszy tom (Za króla, ojczyznę i garść złota) to sprawnie napisany pierwszowojenny pastisz Złota dla Zuchwałych. Pominąwszy wartką akcję, w pamięć zapadła mi głównie mnogość detali związanych z folklorem Australii.

Drugi tom (Na ziemi niczyjej) przejechał mi po czaszce równie skutecznie co Na zachodzie bez zmian i Wyniosła wieża. Pal licho świetny język i drobiazgowo oddane detale wojskowe, o genialności Ziemi przesądza przede wszystkim dobrze prowadzona fabuła. Pomimo obecności śladowych ilości fantastyki, autorom udało się oddać najtragiczniejsze elementy Maszynki do Mięsa – Jutlandię, Flandrię, Sommę i skontrastować z dramatem rodzin czekających na wieści o dzieciach. Po więcej zachwytów zapraszam do recenzji.

W trakcie pisania notki wspomagałem się dwoma stronami internetowymi (angielską i polską). Ta pierwsza jest bardziej obszerna, druga nadrabia to przystępnością i dużą ilością detali żołnierskich (np. słowniczek slangu żołnierskiego z okresu PWŚ).

Jako deser muzyczny proponuję piosenkę żołnierską There’s A Long, Long Trail A-Winding w wykonaniu Johna Cormacka z dnia 7 czerwca 1917w tym samym dniu ruszyła ofensywa na grzbiet w Messines, opisywana w obydwu książkach. Jako wideo wybrałem The band played Waltzing Maltida i Johny I hardly knew Ya – dwa klasyczne protest songi (australijski i irlandzki), silnie związane z PWŚ.

Bibliografia:

Krzysztof Marcinek; Passchendaele. Kampania we Flandrii 1917
Cena: 41 zł; 424 str. (26 map i schematów)
Wydawnictwo Inforteditions, Zabrze 2009

Stephen Bull; Wojna pozycyjna
Cena: 46 zł; 160 stron
Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2008

Anna Brzezińska, Grzegorz Wiśniewski; Na ziemi niczyjej
Cena 29,50, 515 stron
Agencja wydawnicza Runa, Warszawa 2008

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: