Kriegspiel

Nauki, techniki, społeczeństwa

W czasie wojny milczą muzy…

Callas ToscaZ całą pewnością muzy nie milczą, gdy przychodzi do mówienia o wojnie. XIX wiek, przy okazji rozwoju koncepcji narodu, zaowocował kilkoma godnymi zapamiętania tematami muzycznymi. Jak to zwykle bywa w sztuce, to co sto pięćdziesiąt lat temu było sztuką popularną, dzisiaj do słuchania wymaga przynajmniej marynarki i krawata (lub równie kosztownego sprzętu audio). Jednym z takich utworów jest Aida Józka Verdiego.

Geneza

W styczniu 1871 roku Ismaił Pasza zapragnął pokazać światu fakt, że Egipt jest miejscem cywilizowanym. Jak na cywilizowanego człowieka przystało, oskubał swoich poddanych na 150 kilofranków i wynajął Verdiego do roboty.

Gdyby był to współczesny epos o zamówieniach publicznych, powinna tutaj nastąpić litania opóźnień, procesów i komisji śledczych. Na szczęście Verdi pokazał światu włoską pracowitość i 24 grudnia opera miała swoją premierę.

Oczywiście nie obyło się bez drobnych utarczek. Auguste Mariette (egiptolog, autor scenopisu libretta) nie otrzymał tantiemów, a transport kostiumów zaliczył drobną obsuwę (o czym za chwilę). Zdecydowanie najciekawsza była awantura o miejsce premiery. Premiera kairska (chronologicznie pierwsza) zgromadziła głównie elitę kulturalną Egiptu. Verdiego to nie satysfakcjonowało, bo zdecydowanie bardziej chciał dotrzeć do masowej publiczności (nota bene: wyobrażacie sobie masową publiczność operową w XIX wiecznym Kairze?), toteż czym prędzej zaczął przygotowywać „prawdziwą” premierę w Mediolanie.

Plakat Dalsze losy opery jasno wskazują na to, że, niezależnie od poziomu głupoty, love story zawsze znajdzie swoich fanów, pod warunkiem, że będzie miało wystawną scenografię, ładne heroiny i chwytliwą muzykę. Aida spełniła oczekiwania – fabuła jest głupia a muzyka arcyładna.

Aida a gry planszowe

Zacznijmy od libretta. Pomijając nieszczęśliwą miłość, fabuła opowiada o wojnie pomiędzy Egipcjanami a Etiopczykami. Istnieje kilka gier wojennych traktujących o nawalankach rydwanów (Na przykład taka czy taka). Oczywiście jeśli sięgniemy na pogranicze gier cywilnych i historycznych, natrafimy na godne polecenia Antike lub Mare Nostrum.

Amun-ReNa szczęście dla mnie Verdi był antyklerykałem i nie darował sobie umieszczenia w operze kilku złych kapłanów. Idąc dalej tropem kapłanów i ofiar trafimy na klasyki gier licytacyjnych Amun-Re i Ra.

Przy okazji opóźnień w premierze wspominałem o kłopotach z transportem kostiumów i dekoracji. Na drodze sztuki stanęła wojna francusko-pruska i pociąg z dekoracjami musiał odstać swoje na bocznicy. Nie znalazłem zbyt wielu tytułów dotyczących tych wydarzeń, ale ten wydaje się interesujący.

Zostawmy na chwilę Egipt i Europę. Jeśli lubicie operę, wiecie zapewne, że urzędowym językiem większości przedstawień jest włoski. Takim też językiem posługuje się Radames, dowodzący wojskami Egipcjan w bitwie z Etiopczykami. Włoski i Etiopia na pierwszy rzut oka nie mają zbyt wiele wspólnego?

Otóż nie, drogi czytelniku. Zarówno w XIX jak i w XX wieku Włosi próbowali rozszerzyć swój wpływ w Afryce poprzez dwie wojny włosko-etiopskie. W pierwszej (1895-1896) Etiopczycy obronili swoją suwerenność. Warto dodać, że był to jedyny afrykański naród, który oparł się europejskiemu kolonializmowi. Nic więc dziwnego, że w 1935 roku pobratymcy (i fani) Verdiego postanowili zagrać rewanż.

Podobnie jak wojna w Hiszpanii, druga wojna abisyńska stanowiła prolog DWŚ pod względem zbrodni wojennych, mechanizacji armii i słabości Ligi Narodów. Okupacja Etiopii trwała od 1936 do 1941 roku, kiedy to armie Commonwealthu zakończyły włoską operetkę.

Shifting SansPopularna plotka głosi, że Aida miała być przygotowana na otwarcie kanału sueskiego. Chociaż jest to nieprawda (Verdi odmówił fuchy) warto chwilę zatrzymać się w 1871 roku przy rządach Ismaiła Paszy. Idąc w ślady Radamesa, Pasza postanowił zaanektować Etiopię. Pomimo pewnych sukcesów, klęski w bitwach pod Gundet i Gurą (1875 i 1876) uniemożliwiły powtórkę z libretta.

Wracając do scenografii – Verdi okazał się prorokiem. Brytyjskie intermezzo wdarło się w 1941 roku na odwiecznie włoskie ziemie Libii Miłośnicy Gilberta i Sullivana okazali się absolutnie niewrażliwi na urodę języka włoskiego, co zaowocowało sukcesem operacji Compass. Podobnie jak w historii opery, tak w przypadku DWŚ w Afryce: gdy Verdi nie wystarczył, trzeba było użyć Wagnera.

TotensonntagWbrew powszechnemu mniemaniu, dywizje włoskie w Afryce nie składały się wyłącznie z burdeli i kantyn. Całkiem niezłym przykładem może być szlak bojowy dywizji pancernych „Ariete” i „Trieste” lub historia konwojów do Trypolisu.

O kampanii afrykańskiej powstało sporo gier. Godnymi uwagi są Shifting Sands i Totensonntag. Ta pierwsza to daleki kuzyn Ścieżek Chwały – gra w skali operacyjnej, pokrywająca całość walk w północnej Afryce. Pomimo rozmachu, gra ma podobno proste zasady i nie zawiera tak wielu byków jak Ścieżki. Pomimo tego, czas rozgrywki nadal oscyluje w okolicach sześciu godzin. Druga gra to gra taktyczna (w skali pułków i brygad) opisująca bitwę pod Sidi Rezegh – łatwy i prosty wstęp do bardziej skomplikowanych rozgrywek.

Komputerowo

VictoriaW skali taktycznej polecam Steel Panthers 3, głównie ze względu na dobrze oddane mechanizmy łączności i dużą ilość scenariuszy. Jeśli nie rusza Was chory interfejs – zapraszam. Nie grałem jeszcze w drugą część Theatre of War (poświęconą Afryce), podejrzewam jednak, że pod względem drobiazgowości i ilości scenariuszy stoi ona poniżej stalowych kociaków.

Oczywiście Afryka występuje w serii Hearts of Iron. W przypadku drugiej części gry, kampania Afrykańska przypomina radosne SF (zagony pancerny od Libii po Irak), głównie ze względu na kiepski model zaopatrzenia. W HoI3, sytuacja jest nieco lepsza i z czystym sercem mogę ją polecić epigonom Rommla i Montgomery’ego.

Jako ciekawostkę podam, że marsz tryumfalny z Aidy znalazł się w ścieżce dźwiękowej do gry Victoria – absolutnie najlepszej grze komputerowej traktującej o rewolucji przemysłowej i kolonizacji. Jeśli macie ochotę wybudować kanał sueski, wygrać wojnę francuską-pruską a na dokładkę skolonizować Etiopię – Victoria jest absolutnie niezastąpiona.

 

Po Aidzie

Jeśli Aida Wam się spodobała, polecam wysłuchanie Toski Pucciniego. Nie ma w niej tylu chwytliwych tematów muzycznych, brakuje też ładnych duetów, zaś cała fabuła bzdurnością przebija Aidę. Wszystko to jest dla operowego wargamingowca zupełnie nieistotne jeśli weźmiemy pod uwagę, że akcja toczy się w dniach bitwy pod Marengo. Sama zaś bitwa odgrywa niebagatelną rolę dla rozwoju akcji utworu.

 

Do posłuchania na deser:

Maria Callas i Franco Corelli w „Aidzie” z 1964 roku. „Aria nad Nilem”.

Reklamy

2 responses to “W czasie wojny milczą muzy…

  1. Pingback: Szymon Czarnogęba i inni « Ysabell's Weblog

  2. Pingback: 8. marca (wariant marynistyczny) « Kriegspiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: