Jak mówi moja Żona, nie można mieć znowu szesnastu lat. Jak mówi mój wewnętrzny kulturoznawca, spora część kultury jest poświęcona próbom podważenia tego stwierdzenia. Pewien poziom fascynacji, zaangażowania w cokolwiek (rozrywkę, działalność społeczną czy twórczość) prędzej czy później odrobinę przygasa. Z drugiej strony gry komputerowe, jak każda branża, ewoluują w nie zawsze pożądanym kierunku. Być może więc część mojej nostalgii ma całkiem racjonalne podstawy.
Z jednej strony mamy więc zmiany biologiczne (koktajl hormonalny szesnastolatka jest inny niż trzydziestolatka), z drugiej wpływ doświadczenia (z wiekiem coraz trudniej o nowości). Oczywiście różne środowiska i uwarunkowania osobiste różnicują tempo, ale ogólny trend jest w miarę podobny – im człowiek starszy tym bodźce słabiej działają. Traf chciał, że gdy wychodziły pierwsze dwie części gry Thief, miałem właśnie naście lat (odpowiednio 1998 i 2000 rok).
A pewnych nastoletnich fascynacji nie zapomina się do końca życia [1]. Czytaj dalej