Jak każdy człowiek, który od szesnastego roku życia ma nieustający kryzys wieku średniego, miałem w swoim życiu parę niespełnionych miłości.
Jedną z nich jest uczucie łączące mnie i medycynę. Pominąwszy różowe filmy z pielęgniarkami w roli głównej, kanwą dla tego uczucia jest czysto inżynierska fascynacja szczegółami działania ludzkiego działa.
Ponieważ Politechnika Gdańska mieści się zaraz obok gdańskiej AM, miałem sporo czasu, aby rozpamiętywać utracone uczucie. To znaczy, miałbym czas, gdybym nie był wtedy zajęty czytaniem Thorwalda.
Z perspektywy czasu (i Żony – przyp. Ys), było to znacznie lepsze niż jakiekolwiek lekarki (w ubraniu lub bez)… Czytaj dalej
