Fajny film wczoraj widziałem. Ściślej: widziałem razem z Teściową. Żona, wycieńczona maratonem Jane Austen, postanowiła zostać w domu i skrobać o książkach minionego czasu.
Jeśli pominąć egzaminy z analizy, Druga Mama jest istotą o niebo bardziej pokojową niż ja. A jednak po wyjściu z kina okazało się, że rzeczonej film wojenny podobał się bardziej niż mnie. A ponieważ taki wypadek zdarza się rzadko, warto uczcić go notką na blogu.
Z góry uprzedzam, że poniżej znajdziecie informacje na temat treści filmu. Czytaj dalej
