6 grudnia 1941, na pokładzie SS Empire Mavis
Dzisiaj przyszły paczki z CK. W środku było od groma zimowej odzieży, dostaliśmy też dżem i kakao. To potwierdziło nasze najgorsze przeczucia – żarcie i szetlandy oznaczają, że mamy przekichane. Jeśli będę miał fuksa, spędzę święta w Murmańsku. Jeśli nie – rodzina będzie miała za co kupić prezenty. Trup z handlowej jest wart więcej niż żywy.
Pośród pisemek chrześcijańskich jakaś litościwa dusza zakamuflowała kilka ulotek sklepu z damską bielizną. Po kilku dniach na Północy zacząłem wątpić w istnienie Tego Co U Góry. Mówią, że na wojnie nie ma ateistów. Czytaj dalej